Świadectwo Dariusza Kowalczyka

Mam dziewietnascie lat.Coraz czesciej zadaje sobie pytania dotyczace sensu zycia.Dlugie godziny filozofuje z moim bratem Grzeskiem.Miewam coraz czestsze i intensywniejsze depresje.Natrectwa myslowe juz dawno przekraczaja granice mojej wytrzymalosci. Czuje sie jak szmata, strasznie brudny.Probuje sobie pomoc.Chodze do psychologa;pomaga, ale tylko na krotki czas.Tak naprawde jest to tylko srodek znieczulajacy na okropna chorobe duszy; samej choroby nie jest w stanie dotknac.Chcac sobie pomoc, siegam po psychologie glebi, parapsychologie, medytacje, religie sukcesu.Jest jeszcze gorzej.Chodze coraz bardziej oslabiony, szybko sie przemeczam, bez przerwy spie.Zastanawiam sie, z czego to wynika.Robie sobie badania.Okazuje sie , ze jestem calkiem zdrowy, a jednak widze, ze tak nie jest.Inne "okolicznosci" poteguja i tak juz slaby moj stan "duszy".

Przede mna matura, praca dyplomowa, wybor nowej szkoly, egzaminy wstepne na studia.W domu trudna sytuacja finansowa; ojciec pograzony w alkoholizmie, czlowiek po wielu "odsiadkach", mama schorowana, nie dajaca sobie rady ze mna i z zyciem wogole(zalamana po smierci najblizszej rodziny- obojga rodzicow i dwoch siostr rodzonych). Zalamany jestem od dawna, chyba tylko strach przed popelnieniem samobojstwa trzyma mnie przy zyciu.Czesto placze przed Bogiem, choc nie mam wogole swiadomosci jego istnienia.Nie mam juz sily, aby zyc, a jednoczesnie brakuje mi odwagi, aby sie zabic- zyje bo nie mam innego wyjscia.Ciagle placze i wolam o pomoc do Niego.Nie oczekuje odpowiedzi, bo tak naprawde nie wiem, czy On jest.Jest to raczej forma oczyszczenia, moment, w ktorym nabieram sily.

...Nadchodzi Jezus.Jestem pod MDK w Zyrardowie.Dowiaduje sie , ze Koncert Muzyki Chrzescijanskiej juz sie skonczyl.Pierwszy raz spotykam sie z chrzescijanami.Mowia mi o milosci, Jezusie itp.Jestem nieufny. Nie trafia do mnie to, co mowia, bardziej paralizuje mnie mysl; jak ci mlodzi ludzie nie wstydza sie tak otwarcie mowic o Bogu.Paralizuje mnie ich postawa.Mysle sobie: to nie jest naturalne, to jest jakies ponadnaturalne.Ludzie mlodzi w zaczynajacej sie erze narkotykow, erze masowego alkoholizmu, wzmozonej przestepczosci, wyuzdania seksualnego, ze ci ludzie, wygladajacy na normalnych, stoja sobie i mowia mi o Jezusie w ten sposob, jakby to, co oni wlasnie robia, bylo norma w naszym zepsutym swiecie.Dostalem adres kosciola.Balem sie.Moze to sekta.Mialem rozne mysli, ale nie mialem wyjscia.Bylem na granicy mojej wytrzymalosci.Po prostu uczepilem sie ostatniej napotkanej deski ratunku. Poznalem Jezusa.Data 3 stycznia 1996 roku.Pierwszym i chyba najwiekszym objawieniem mojego zycia byla swiadomosc istnienia Boga. Jezus uwolnil moje poranione serce.

Jest roznie, jednak jest cos, co ma dzisiejszy Darek. Jest nadzieja, ktorej nie mialem wczesniej, bo jej miec nie moglem.

Dariusz Kowalczyk


Powrót do strony głównej