Świadectwo Pawła Wiśniewskiego

Nazywam sie Pawel Wisniewski. Urodzilem sie w 1970 roku w Warszawie. Wychowalem sie w miejscowosci podwarszawskiej zwanej Wesola. Wychownie mnie bylo bardzo duzym problemem dla moich rodzicow. Czesto uciekalem z domu. Pewnego dnia, a bylo to gdy mialem okolo czternastu lat, wyprowadzilem sie z domu na stale. Mieszkalem gdzie popadnie, dom dziecka, dworce kolejowe, u kolegow. Czulem sie bardzo samotny lecz do domu rodzinnego nie chcialem wrocic. Poznawalem coraz to nowych ludzi. Korzystalem z uciech tego swiata. Gdy mialem osiemnascie lat poznalem swoja przyszla zone. Pomimo to ze znalazlem kochajaca osobe, wciaz rozmyslalem nad tym szarym zepsutym swiatem i nad nasza przyszloscia. Szukalem sensu zycia. Czesto oszukiwalismy samych siebie mowiac ze , jutro bedzie "lepiej" Lecz to "lepiej" nie przychodzilo.

W roku 1992 wyemigrowalem do Kanady. Dwa lata pozniej przyjechala tu moja zona z corka. Palilem w tym czasie papierosy, a kolega z pracy ciagle powtarzal mi : "Pawel, niepal papierosow" Pewnego dnia spytal mnie, czy niechcial bym zucic palenia odpowiedzialem ze tak, ale probowalem rzucic juz niejednokrotnie i bez skutkow. Wtedy on powiedzial mi ze on mial taki sam problem i ze z tym problemem pomogl mu Jezus. Powiedzial mi ze poprosil kiedys Jezusa aby pomogl mu zucic palenie i Bog wysluchal jego modlitwy. Smialem sie z tego co on powiedzial i zaczalem nawet tego kolege unikac w pracy, nie chcialem z nim rozmawiac. Zona nie znala mojego kolegi ale znala jego zone, pracowaly one razem w tej samej fabryce. Zaproszeni zostalismy, do nich do domu. Ci ludzie roznili sie od nas. Byli radosni i pelni zycia, emancypowala z nich milosc. Mowili nam o Bogu, co Bog uczynil im w ich zyciu. Mowili nam ze Jezus umarl na krzyzu za nich i za nas wszystkich i dzieki Jezusowi grzechy nasze sa nam odpuszczone. Albowiem tak Bog umilowal swiat, ze Syna swego jednorodzonego dal, aby kazdy, kto wen wierzy, nie zginal, ale mial zywot wieczny (Jana 3,16) Zgadzalem sie z tym ze Jezus umarl na krzyzu, tego przeciez uczyli mnie na lekcjach religii. Ale nie moglem zgodzic sie z tym ze jestem czlowiekiem grzesznym. Uwazalem siebie za dobrego czlowieka, nikogo przeciez nie zabilem albo nie obrabowalem. Po wyjsciu od nich z domu, bylem troche zly na tego kolege ze nazwal mnie grzesznikiem.

Dwa tygodnie pozniej, wyszedlem (tak jak zawsze rano to robilem) na dwor aby zapalic papierosa. Bylem sam bylo jeszcze bardzo wczesnie rano. Przypomnialy mi sie wtedy slowa tego kolegi o tym jak Jezus pomogl mu rzucic palenie. Pierwszy raz w zyciu poczulem chec pomodlic sie i tak zrobilem. Pierwsze moje slowa jakie wypowiedzialem do Boga w swojej modlitwie byly takie: "Panie Boze jesli Ty naprawde jestes i jesli Ty naprawde mozesz pomoc rzucic palenie, pomoz mi prosze, ja chce odzwyczaic sie od tego nalogu" Palilem wtedy okolo 30 papierosow dziennie, wiec nie byly to male ilosci. Bog wysluchal mojej modlitwy, to byl ostatni dzien kiedy siegnalem po papierosa. Dzieki Bogu nie chcialo mi sie palic, nie ciagnelo mnie do palenia. Palilem przez dziesiec lat i ten dzien byl ostatnim dniem, kiedy trzymalem papierosa w reku. Pierwsza szczera modlitwa do Boga i Bog wysluchal ja.

Nie przyszlo mi to latwo, ale po jakims czasie zrozumialem, a moze raczej zostalo mi to objawione, ze jestem czlowiekiem grzesznym, i potrzebuje przyjac Jezusa do swojego serca. Przyjalem Jezusa jako swojego osobistego Zbawiciela i Przyjaciela. Poprosilem Pana aby On zamieszkal w moim sercu. Pan napelnil mnie Duchem Swietym i teraz jest zawsze ze mna. Jezus wyzwolil mnie z wielu nalogow i niewoli grzechu. Odmienil calkiem moje zycie i wciaz je zmienia. Teraz raduje sie moje serce. Moj Pan jest ta radoscia. Dziekuje Bogu za nowe wspaniale zycie, ktore mam dzieki Jego lasce.

Pawel Wisniewski


Powrót do strony głównej