|
|

SCENA ŁÓŻKOWA
MAURYCY Eric Idle
VERA Terry Jones
MĄŻ Michael Palin
BIGGLES Graham Chapman
ALGY Ian Davidson
MEKSYKANIN Barry Cryer
[sypialnia utrzymana w stylu przełomu wieków na poziomie klasy średniej; w części centralnej stoi łoże małżeńskie, w którym śpi kobieta, z kremem na twarzy i lokówkami we włosach, oraz jej mąż; przez okno wchodzi mężczyzna ubrany w prochowiec, z bretońskim beretem na głowie i podchodzi do łóżka; kobieta budzi się]
MAURYCY Vero... Vero... kochanie! Przebudź się cytrynko. Pójdź w me ramiona.
VERA Maurycy! Co tu robisz?
MAURYCY Nie mogę żyć bez ciebie. Muszę cię mieć przez cały czas.
VERA To bardzo nieodpowiedni moment.
MAURYCY Odpowiedni czy nie, miłość skudliła moje myśli. Szaleję z pożądania.
[całuje Verę w rękę; mąż budzi się i siada na łóżku; Vera przykłada palec do ust, dając znak Maurycemu aby był cicho]
MĄŻ Co to było Vero?
VERA Nic takiego, kochanie. Coś błysnęło za oknem.
MĄŻ Aha.
[kładzie się gwałtownie i natychmiast zasypia]
VERA Oj! Mało brakowało.
MAURYCY Bananku mój, sałatko owocowa. Dłużej nie mogę już czekać. Musisz być cała moja.
VERA Och, Maurycy!
[obejmuje Verę; nagle pojawia się mężczyzna ubrany w garnitur]
ROGER Vero! Jak możesz?
VERA Roger!
ROGER Co to ma znaczyć?
VERA Wszystko ci wytłumaczę, kochanie.
ROGER Co to za jeden?
VERA [przedstawia mężczyzn]
Maurycy Zatapathique... Roger Thompson. Roger Thompsnn... Maurycy Zatapathique.
[podają sobie dłonie]
MAURYCY Jak leci?
ROGER W porządku...
[oburzony do Very]
Jak mogłaś mi to zrobić po tym wszystkim co razem przeżyliśmy?
[klęka przed Verą]
Niech to szlag, kocham cię!
MAURYCY Vero! Nie rozumiesz, że to ja cię kocham?
[mąż budzi się i siada na łóżku; Vera daje znak mężczyzną aby byli cicho]
MĄŻ Co się dzieje?
VERA Och, nic takiego. Gałązka uderzyła w okno.
MĄŻ Aha.
[kładzie się gwałtownie i natychmiast zasypia]
ROGER Chodź ze mną Vero!
VERA Och, nie teraz, Roger.
MAURYCY Vero, moja mała jaskółeczko, nie porzucaj mnie!
VERA Ojej, nie mogę Maurycy.
[pojawia się angielski lotnik z okresu I Wojny Światowej, z zawieszoną na szyi tabliczką z napisem "BIGGLES"]
BIGGLES Zabierz łapska żabojadzie!
VERA Ojej! Ken, Ken Biggles!
BIGGLES Tak. Algy też tu jest.
VERA Algy Braithwaite?
[pojawia się drugi lotnik, który również na szyi ma zawieszoną tabliczkę z napisem "ALGY TEŻ TU JEST"]
ALGY Tak Vero... Obaj wciąż szalejemy za tobą.
VERA Och Biggles! Och Algy! Jak cudownie was widzieć!
[zaczyna popłakiwać; mąż budzi się i siada na łóżku; Vera daje znak mężczyzną aby byli cicho]
MĄŻ Co się dzieje?
VERA Oj, nic takiego. Tylko woda napływa do spłuczki.
MĄŻ Aha.
[kładzie się gwałtownie i natychmiast zasypia; do łóżka od strony męża podchodzi Meksykanin; mąż się budzi]
MEKSYKANIN [czytając z małej karteczki]
PrzepraSIam. Którędy pani Vera Jackson...
MĄŻ Tak... Na prawo i znowu na prawo.
MEKSYKANIN Muchas gracias...
MĄŻ Dobra.
[Meksykanin przechodzi na drugą stronę łóżka; za nim podąża jeszcze trzech Meksykanów z instrumentami muzycznymi; zaczynają grać "Celito Lindo"]
MEKSYKANIN O Vero... Pamiętasz Acapulco wiosną?
VERA Ojej! Kwartet Hermana Rodriguesa!
[mąż budzi się i siada na łóżku]
MĄŻ Vero! Wyraźnie słyszałem meksykańską muzykę.
VERA Oj nie możliwe mój drogi... To wyłączyła się poduszka elektryczna.
MĄŻ Aha. Idę na siku.
[wychodzi z łóżka i opuszcza sypialnię]
VERA Nie wolno! Jeszcze nie skończyliśmy skeczu!
[wszyscy są wyraźnie skonsternowani]
ALGY A została tylko jedna strona.
ROGER Nie ma na kogo reagować.
MAURYCY Nie gadaj do kamery.
ROGER Przepraszam.
[gong; pojawia się mężczyzna ubrany w strój Azteka, machający ramionami]
VERA Nie masz po co wchodzić. Mój mąż opuścił skecz.
BIGGLES Poszedł na siku.
[cięcie; wnętrze łazienki; mąż, trzymając łańcuszek od spłuczki, stoi przed dziewczyną]
MĄŻ Cicho. Moja żona chyba zaczyna coś podejrzewać.
[cięcie]
ANIMACJA
[wizerunek kozła]
KOZIOŁ Można się było spodziewać takiego zakończenia.
[kozła połyka krokodyl]
KROKODYL To prawda. Ten skecz nie trącił oryginalnością.
[krokodyla pożera struś]
STRUŚ Być innym to niekoniecznie zaleta.
[głowa strusia odchyla się niczym klapa; pojawiają się dwie kobiety]
KOBIETA Stereotyp może być równie zabawny.
[kobiety znikają we wnętrzu strusia; głowa opada niczym klapa; na strusia skacze czarna świnia; rzuca się też biała świnia; obie pożerają strusia; potem biała świnia pożera czarną; wpada druga biała świnia, która pożera pierwszą; beka]
ŚWINIA Ale czy tego właśnie chcą telewidzowie, przy nowej, złagodzonej cenzurze, nie wspominając o zarobkach?
[nadlatuje mały ptaszek i porywa świnię, unosząc ją do góry; ptaszka i świnię połyka jakiś kaszalotowate, fruwające monstrum]
MONSTRUM Całkowicie się z tym zgadzam.
[monstrum zostaje połknięte przez stworzenie gryzoniowate, trochę podobne do mrówkojada]
GRYZOŃ Dość. Spadajmy stąd póki nie jest za późno.
[olbrzymia ręka nakłada na gryzonia pudełko z napisem koniec]
Za późno.
KONIEC ANIMACJI
[cięcie; przed rzeźnią; rzeźnicy zdejmują It's Mana z haka i wnoszą do środka; napisy końcowe]
KONIEC ODCINKA DZIESIĄTEGO
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|