|
|

SKECZ SCIENE-FICTION CZŁOWIEK ZAMIENIONY W SZKOTA KOMISARIAT POLICJI BUDYNIOWY MECZ TENISA
KONFERANSJER Michael Palin
NARRATOR John Cleese
ŻONA POTTERA Eric Idle
INSPEKTOR Terry Jones
BLONDYNKA Donna Reading
CHARLES Graham Chapman
ANGUS PODGORNY Michael Palin
PANI PODGORNY Terry Jones
SIERŻANT John Cleese
DZIEWCZYNA Eric Idle
POLICJANT Graham Chapman
DETEKTYW Eric Idle
SAMUEL MÓZGOWIEC Graham Chapman
SPRAWOZDAWCA Eric Idle
NORMAN HACKFORTH Terry Jones
(cięcie; estrada; wchodzi głupkowaty konferansjer ubrany w czerwoną marynarkę i białe spodnie)
KONFERANSJER
To był tylko żart, więc proszę się nie niepokoić. Teraz mamy dla państwa odrobinę sciene fiction. Mały scif, od którego dreszczyk przebiegnie wam po kręgosłupie, a bąbelki strachu zabulgoczą pod czaszką i piwie. Ten numerek to dzieło wspólne i nazywa się "Skecz sciene fiction".
(cięcie; widok estrady z końca widowni, na której siedzi jeden, klaszczący człowiek; cięcie; animowany widok wszechświata: gwiazdy, galaktyki, planety itp.)
NARRATOR (w stylu amerykańskich lektorów)
Wszechświat składa się z bilionów bilionów galaktyk, położonych co siedemdziesiąt siedem miliardów mil. A każda galaktyka składa się z bilionów, multimilionów gwiazd, sokół których krążą biliony planet. Najzieleńsza i najsympatyczniejsza z nich jest planeta Ziemia, znajdująca się w systemie słonecznym, w galaktyce zwanej Mleczną Drogą. Do tego właśnie świata przybyły istoty z obcej planety, żeby podbić i zniszczyć samo serce cywilizacji.
(zbliżenie na kulę ziemską; przenikanie z kuli ziemskiej na informacyjną tablicę kolejową z napisem: NEW PUDSEY; cięcie; po peronie małej stacyjki idzie zwyczajna para - on (Graham Chapman) i ona (Eric Idle), w średnim wieku, zwyczajnie ubrani)
Był to dzień jak każdy inny. Pan Samuel Mózgowiec z małżonką, stanowili zwyczajną parę i prowadzili zwyczajne życie. Takim ludziom nie przytrafia się nigdy nic nadzwyczajnego. Wokół takich ludzi nie dzieje się nigdy nic mającego znaczący wpływ na historię ludzkości. A więc zapomnijmy o nich i zajmijmy się losem tego człowieka.
(para mija kamerę, która kieruje się na mężczyznę (Michael Palin) w czarnym garniturze i meloniku, ze złożonym parasolem w dłoni)
Oto Harold Potter, ogrodnik i poborca podatkowy.
(Potter wychodzi z peronów)
Pierwsza ofiara istot z innej planety.
(cięcie; muzyka elektroniczna; nad miasto nadlatuje latający spodek; cięcie; chodnikiem, wzdłuż domów idzie Potter; cięcie; spodek przemieszcza się nad miastem; cięcie; Potter podchodzi do furtki w ogrodzeniu, rozgląda się; cięcie; latający spodek wypuszcza promień pomiędzy budynki; cięcie; Potter dostaje drgawek, słychać elektryczne trzaski; Potter zamienia się w brodatego Szkota; z uniesioną przed sobą ręką z zaciśniętą w pięść dłonią, rusza przed siebie; szkocka muzyka; cięcie; tabloid na ulicy z napisem "CZŁOWIEK ZAMIENIŁ SIĘ W SZKOTA")
GŁOS GAZECIARZA Sensacja, sensacja! Człowiek zamienił się w Szkota!
(cięcie; przy furtce domu Pottera stoi jego żona oraz inspektor w prochowcu)
INSPEKTOR Pani Potter, czy dobrze znała pani Harolda Pottera?
ŻONA POTTERA Całkiem dobrze.
INSPEKTOR Tak?
ŻONA POTTERA Był moim mężem.
INSPEKTOR Czy kiedykolwiek wykazywał skłonności do bycia Szkotem?
ŻONA POTTERA (zaskoczona)
Skądże! On nie był taki.
INSPEKTOR Nie nosił spódniczki i nie grał na kobzie?
ŻONA POTTERA Nie.
INSPEKTOR Nie upijał się wieczorami i nie przynosił do domu szkockiej kaszanki?
ŻONA POTTERA Nie.
INSPEKTOR Nie miał za mało szarych komórek?
ŻONA POTTERA Ależ skąd.
INSPEKTOR Rozumiem. Czy pani zdaniem Harold Potter był całkiem normalnym Anglikiem i nie przejawiał żadnych skłonności do bycia Szkotem?
ŻONA POTTERA Absolutnie.
(nagle sobie coś przypomina)
Zawsze oglądał w telewizji doktora Finleya.
INSPEKTOR Właśnie! Od tego to się zaczyna!
ŻONA POTTERA Słucham?
INSPEKTOR Widzi pani, szkockość zaczyna się od takich drobiazgów, a potem się rozprzestrzenia. Ludzie nie zamieniają się w Szkotów zupełnie bez powodu...
(zaczyna mówić ze szkockim akcentem)
Nie mam więcej pytań.

(elektryczne trzaski; inspektor dostaje drgawek i zamienia się w brodatego Szkota; rusza przed siebie jak poprzednio Potter; szkocka muzyka; na przystanku autobusowym stoi pięć oso; podchodzi mężczyzna z fajką (Graham Chapman) i staje na końcu kolejki; elektryczne trzaski, drgawki i zamienia się w Szkota itd.; cięcie; policjant (John Cleese) i dziewczyna z wózkiem dziecięcym; elektryczne trzaski, drgawki i policjant zamienia się w Szkota itd.; po chwili dziewczyna zamienia się w Szkota, a następnie w wózku słychać elektryczne trzaski itd.; z wózka wystaje podniesiona ręka i broda; wózek odjeżdża; szkocka muzyka; cięcie; Murzyn grający na saksofonie zamienia się w Szkota; cięcie; oddział brytyjskich żołnierzy zamienia się w Szkotów; cięcie; latający spodek nadlatuje nad miasto, a potem wzbija się w górę; cięcie; zbliżenie na twarze całujących się - mężczyzny i dziewczyny, która prezentuje typową blondynkę; romantyczna muzyka)
BLONDYNKA Charles...
CHARLES Kochanie...
BLONDYNKA Charles...
CHARLES Kochanie...
BLONDYNKA Charles... Muszę ci coś powiedzieć.
CHARLES Co takiego?
BLONDYNKA Tatuś zamienił się w Szkota.
CHARLES Co? Pan Llewellyn?
BLONDYNKA Tak. Pomóż mi Charles.
CHARLES Ale co ja mogę zrobić?
BLONDYNKA Jesteś przecież głównym naukowcem w Instytucie Badań Antropologicznych w Butley Down i ekspertem w dziedzinie nagłych przemian narodowościowych.
CHARLES To prawda!
(odjazd kamery, która obejmuje obiektywem wnętrze laboratorium, w którym znajdują się Charles z dziewczyną)
To moje podwórko.
(wypuszcza dziewczynę z objęć)
BLONDYNKA Doskonale.
CHARLES Zacznijmy od tego, dlaczego ktoś miałby zamienić się w Szkota?
BLONDYNKA (naiwnie)
Dla forsy?
CHARLES Nie! Dlatego, że stracił kontrolę nad swoim losem. Pokażę ci.
(włącza monitor, na ekranie którego wyświetlony jest napis: DLATEGO, ŻE STRACIŁ KONTROLĘ NAD SWOIM LOSEM)
BLONDYNKA Rozumiem.

CHARLES Właśnie! To znaczy, że ktoś lub jakieś nieznane istoty zamieniają tych ludzi w Szkotów.
BLONDYNKA Jakiż stwór bez serca mógłby zrobić człowiekowi coś takiego?
CHARLES Nie wiem. Wiem tylko, że co godzinę tysiące tych nieszczęśników wyruszają na północ. Jeśli nie będziemy działać szybko, w Szkocji nastąpi przeludnienie.
BLONDYNKA Ojej!

(zbliżenie na jej twarz; cięcie; szkocka muzyka; Szkoci idą gęsiego przez las, przechodzą przez rzeczkę, idą wzgórzem, potem asfaltową drogą, mijając tablicę z napisem : WITAMY W SZKOCJI; za tablicą zatrzymują się)
NARRATOR (w stylu amerykańskich lektorów)
Niebawem Szkocja była pełna Szkotów. Przeludnienie było rozpaczliwe.
(cięcie; trzech Szkotów wspólnie rzuca palem)
Trzech do rzutu pieńkiem.

(cięcie; w łóżku leży pięciu Szkotów a w środku jedna kobieta; cięcie; rysunek wysp brytyjskich; w Anglii pulsujące kropeczki - słychać szybkie odtwarzanie mowy, potem elektryczne trzaski, szkocka muzyka i wszystkie kropki przemieszczają się do Szkocji; w Anglii pojawia się tabliczka z napisem: PUSTO; cięcie; ulica wymarłego miasta; cięcie; zbliżenie na wystawę sklepu; kartka z napisem: WYSZEDŁEM DO STOŁÓWKI, gdzie słowo "stołówki" jest przekreślone a poniżej dopisane "Szkocji"; cięcie; inny sklep i kartka z napisem: McZAMKNIĘTE; na innym sklepie szyld MCWÓLCZANKA; cięcie; opustoszała ulica, gdzie jeden mężczyzna (Michael Palin) stoi na przystanku autobusowym; po chwili odchodzi za budynek)
Życie nielicznych pozostałych stawało się coraz trudniejsze.
(zza budynku wyjeżdża pusty piętrus; mężczyzna wyskakuje z szoferki i biegnie na przystanek i daje znak ręką do zatrzymania piętrusa; wsiada, naciska dzwonek i szybko biegnie do szoferki, gdzie siada za kierownicą i odjeżdża; cięcie; na trybunach stadionu piłkarskiego stoi jeden kibic (Eric Idle); cięcie; po boisku biega jeden sędzia i jeden piłkarz, który sam drybluje i strzela do pustej bramki; cięcie; kibic beznamiętnie patrzy na boisko; cięcie; latający spodek unosi się nas miastem; zbliżenie na latający spodek; cięcie; laboratorium; Charles patrzy przez mikroskop; wbiega dziewczyna)
BLONDYNKA Charles! Dzięki bogu, że cię znalazłam. Mamusia.
CHARLES Witaj mamusiu.
BLONDYNKA Nie, moja mamusia zamieniła się w Szkota...
CHARLES To straszne... Czy on przed niczym się nie cofnie?
BLONDYNKA Nie wiem. A jak ty myślisz?
CHARLES To było pytanie retoryczne.
BLONDYNKA Co to znaczy?
CHARLES Że nie oczekiwałem odpowiedzi.
BLONDYNKA Rozumiem. Jakiś ty mądry, Charles.
CHARLES Czy mamusia powiedział coś jak się zmieniała?
BLONDYNKA Tak. Dobrze, że o to spytałeś.
(dziewczyna usiłuje usiąść na stole; Charles ją podsadza; dziewczyna zakłada nogę na nogę)
CHARLES Co to było?
BLONDYNKA Powiedziała... "Oni"!
(akord jak z thrillera; szybkie zbliżenie na twarz dziewczyny)
Ktoś dzwoni do drzwi?
CHARLES Nie, to tylko podkład muzyczny.
BLONDYNKA Rozumiem.
CHARLES "Oni". Zaczekaj minutkę.
BLONDYNKA Całą minutę?
CHARLES Nie, to była metafora. "Oni"... "Oni"... Pewnie miała na myśli tych, którzy zamienili ją w Szkota. Gdybyśmy tylko wiedzieli kim są "Oni" i dlaczego to robią.
(siada i kładzie dłoń na kolanie blondynki)
Kim są "Oni"?
(cięcie; widok małej szkockiej, samotnej chaty ze słomianą strzechą; wokół pasą się owce; powolny najazd kamery na chatę)
NARRATOR (w stylu amerykańskich lektorów)
Wskazówka pojawiła się nagle w Szkocji. Angus Podgorny, właściciel sklepiku z męską bielizną w Dunbar, otrzymał zamówienie na czterdzieści osiem milionów szkockich spódniczek, wysłane z planety Skyron, w galaktyce Andromedy.
(cięcie; wnętrze chaty-sklepu z męską bielizną; Angus wykonuje działania na liczydle; jego żona robi na drutach)
PANI PODGORNY Angus, jak zapakujesz czterdzieści osiem milionów spódniczek do furgonetki?

ANGUS W dwóch rzutach.
PANI PODGORNY To ty nie załapałeś, że galaktyka Andromedy leży dwa miliony dwieście tysięcy lat świetlnych stąd?
ANGUS Serio?
PANI PODGORNY Ano tak, a ty byłeś najdalej w Berwick-on-Tweed...
ANGUS Ale pomyśl o forsie, kochanie. Osiemnaście dziesięć funta za spódniczkę to daje...
(szybko przelicza na liczydle)
...dziewięćset milionów funtów, nie wliczając sakiewek.
PANI PODGORNY Nie powinieneś tam jechać.
ANGUS (mówi jak człowiek, który ma wizję)
Stać nas będzie na firmowy papier listowy... Dobudujemy toaletę.
PANI PODGORNY Ale on jeszcze nie podpisał zamówienia.
ANGUS Kto?
PANI PODGORNY Ten człowiek z Andromedy.
ANGUS Właściwie... to... nie był człowiek. Kapujesz?
PANI PODGORNY Nie człowiek?
ANGUS Czegoś tak dziwnego w życiu nie widziałem i obym więcej nie widział, dopomóż boże. To była dziwna istota nie z tej ziemi. Trzęsąca się, lśniąca masa.
PANI PODGORNY Angusie Podgorny, o czym ty mówisz?
ANGUS Nie przypominał wcale człowieka, raczej... budyń.
(straszny akord; zbliżenie na twarz pani Podgorny; cięcie; wnętrze komisariatu policji; sierżant stoi za biurkiem, a przed biurkiem dziewczyna w stroju tenisowym, z rakietą i piłką tenisową)

SIERŻANT Budyń?
DZIEWCZYNA Tak, panie sierżancie. Grałam właśnie debla z Sandrą, Jokastą, Alekiem i Dawidem...
SIERŻANT Chwileczkę!
DZIEWCZYNA Co?
SIERŻANT To pięcioro.
DZIEWCZYNA Słucham?
SIERŻANT Pięć osób. Jak pięć osób może grać w debla?
DZIEWCZYNA No... w zasadzie...
SIERŻANT Moim zdaniem to trochę bez sensu grać w debla w pięć osób.
DZIEWCZYNA Zawsze tak grywamy. Jokasta gra z boku, serwując.
SIERŻANT Tak?
DZIEWCZYNA Tak. To przyśpiesza grę, a poza tym w ten sposób Jokasta bierze udział w grze.
SIERŻANT Chwileczkę. Chce pani żebym uwierzył, że wy pięcioro graliście debla, a na sąsiednim korcie budyń grał sam z sobą.
DZIEWCZYNA Tak.
SIERŻANT Więc niech mi pani wyjaśni, dlaczego Jokasta nie zagrała z budyniem, a pani z Sandrą, Alekiem i Dawidem nie zagraliście prawidłowego debla w czwórkę?
DZIEWCZYNA Bo Jokasta jest naszą kumpelką i zawsze grywa z nami.
SIERŻANT To ma być przyjaźń? Przeszkadzanie w idealnym deblu?
DZIEWCZYNA Nikt nikomu nie przeszkadza. My lubimy grać w piątkę.
SIERŻANT To ważna sprawa jak lubicie grać w tenisa, ale nie nazywajcie tego deblem! Taki numer nie przeszedłby na turnieju Wimbledon. Gdyby Fred Stolle i Tony Roche grali z Charliem Pasarellem, Cliffem Drysdale'em i Peaches Bartcowitz... nie nazwaliby tego deblem.
DZIEWCZYNA A co z tym budyniem?
SIERŻANT Mógłby zagrać z Ann Haydon-Jones i jej mężem Pipem.
(cięcie; wnętrze chaty-sklepu z bielizną męską)
PANI PODGORNY Budyń zamówił u ciebie czterdzieści osiem milionów spódniczek?
ANGUS No!
PANI PODGORNY I ty uwierzyłeś?
ANGUS Uwierzyłem.
PANI PODGORNY Głupiś, Angusie.
ANGUS (lekko zirytowany)
Słuchaj no, kobieto! Ile spódniczek sprzedaliśmy w zeszłym roku? Dziewięć i pół. Gdy więc otrzymuję zamówienie na czterdzieści osiem milionów sztuk, traktuję to poważnie!
PANI PODGORNY Nawet gdy zleceniodawcą jest budyń?
ANGUS Skoro budyń przebył dwa miliardy dwieście tysięcy lat świetlnych, żeby kupić szkockie spódniczki, znaczy to, że mu zależy! Więc przestań ględzić i bierz się do szycia. To może być największy przełom w dziedzinie spódniczek, odkąd burmistrz Edynburga usiadł na gwoździu! Będziemy bogaci!
PANI PODGORNY Angusie, nie dostałeś nawet zadatku!
ANGUS To prawda, ale dostałem to.
(z kieszeni kiltu wyciąga kartkę)
PANI PODGORNY Co to takiego?
ANGUS Zgłoszenie udziału w brytyjskich mistrzostwach tenisowych - Wimbledonie. Podpisane i potwierdzone.
PANI PODGORNY Przecież wiesz, że my - Szkoci - nie mamy o tenisie nawet zielonego pojęcia.
ANGUS Wezmę udział w rozgrywkach, kochanie. Nie chcę być niewdzięczny.
PANI PODGORNY Nie pozwolę żebyś robił z siebie idiotę.
ANGUS Ale ja muszę.
PANI PODGORNY Wcale nie...
ANGUS Och, Mary...
(nagle słychać skrzypienie drzwi; pani Podgorny idzie w kierunku drzwi; na twarzy Angusa maluje się przerażenie)
Mary, uważaj! Uważaj!
PANI PODGORNY (przerażona)
Aaaaaa! To budyń!
(zostaje wciągnięta przez coś chlupiącego; Angus zostaje ochlapany budyniem; słychać potworne mlaskanie; rozmywanie obrazu; cięcie; komisariat policji; za biurkiem siedzi policjant, który czyta książkę "Rozkwit i upadek Cesarstwa Rzymskiego" Goodie'go Withersa; opuszcza książkę i spostrzega, że jest na wizji)
POLICJANT Pan Podgorny ubił interes z budyniem, zaś budyń zjadł jego żonę. Jeśli więc wychodzisz z domu, wyjeżdżasz na wakacje lub dzieje się coś niesamowitego, w co zamieszane są inne galaktyki, wdepnij na najbliższy komisariat i podziel się swoimi podejrzeniami z oficerem dyżurnym lub jego żoną. To samo tyczy się psów. Przepraszam, że wtrąciłem się do tej fascynującej opowieści sciene fiction, ale przestępczość interesuje mnie z racji zawodu. A teraz oglądajcie dalej. Ja zaś dziękuję BBC za zgodę na moje wystąpienie.
(za jego plecami pojawia się rycerz z oskubanym kurczakiem)
Dobranoc. Bóg z wami. Uważajcie na siebie.
(stojący mu za plecami rycerz robi zamach kurczakiem; cięcie; wnętrze biura policyjnego; na biurku siedzi detektyw ubrany w garnitur; obok stoi Angus, któremu detektyw podaje kubek)
DETEKTYW Niech pan siada, panie Podgorny. To co się zdarzyło jest potworne... zabawne... to znaczy tragiczne. Jednak musimy schwytać istotę, która pożarła pańską małżonkę. Jeśli odpowie pan na kilka pytań, być może uda się nam uratować kilka istnień ludzkich. Pańska żona na pewno by tego chciała.
ANGUS Zrobię co w mojej mocy sierżancie.
(detektyw wymierza Angusowi mocny policzek)
DETEKTYW Jestem detektyw - inspektor!
ANGUS Ach, detektywie - inspektorze.
DETEKTYW (wstaje z biurka i zaczyna ostro i szybko mówić)
Więc oto fakty. Otrzymał pan zamówienie na czterdzieści osiem milionów spódniczek od budyniu z planety Skyron, w galaktyce Andromedy, pokazał pan żonie wypełnione zgłoszenie udziału w mistrzostwach tenisowych i wówczas zobaczył pan jej nogi wystające z budyniu. Zgadza się?!
ANGUS Tak jest.
DETEKTYW Jest pan wariatem?
ANGUS Nie.
DETEKTYW To dobrze, co wówczas pańska opowieść byłaby jeszcze mniej prawdopodobna.
(pokazuje Angusowi fotografię w oprawce)
Poznaje pan to?
ANGUS (histerycznie)
Tak! To on pożarł moją Mary!
DETEKTYW W porządku. Nazywa się Riley... Jack Riley. To wyjątkowo rzadki okaz zbrodniarza. Przebiera się za budyń i pożera ludzi.
ANGUS A czterdzieści osiem milionów spódniczek i galaktyka Andromedy?
DETEKTYW Obawiam się, że zmyślił to wszystko. Niech pan zrozumie, naśladowca budyniu i zarazem kanibal, musi się kamuflować za pomocą niezwykle chytrych historyjek.
ANGUS Więc uważa pan...
DETEKTYW Tak.
ANGUS Jak?
DETEKTYW Co jak?
ANGUS Tak.
DETEKTYW No więc...
ANGUS Nie?
DETEKTYW Nie. Obawiam się, że tak.
ANGUS Dlaczego?
DETEKTYW Kto to wie?
ANGUS Uważa pan?
DETEKTYW Możliwe.
ANGUS Ale...
DETEKTYW Wiem.
ANGUS Ona była...
DETEKTYW Tak.
(muzyka elektroniczna)
DETEKTYW Wielki boże, a to co?
(spostrzega coś i idzie w kierunku drzwi; Angus próbuje delikatnie go powstrzymać)
A, Riley! Przyszedłeś oddać się w nasze ręce.
(zostaje wessany)
To nie Riley!
(słychać odgłosy jedzenia; zbliżenie na twarz przerażone Angusa)
DETEKTYW (spoza kadru)
To pozaziemski stwór! Aaaaaaaa!
(rozmywanie obrazu; zbliżenie na nogi blondynki; odjazd kamery, która pokazuje laboratorium)
CHARLES A więc wszyscy Anglicy zamienili się w Szkotów?
BLONDYNKA Tak.
CHARLES Jaki kraj świata ma najgorszych graczy w tenisa?
BLONDYNKA Australia.
CHARLES Nie. Spróbuj jeszcze raz.
BLONDYNKA Australia?
CHARLES Nie... Spróbuj jeszcze raz, ale wymień inny kraj.
BLONDYNKA Myślałam, że źle wymówiłam.
CHARLES Nie wymówiłaś źle. Szybko.
BLONDYNKA Czechosłowacja.
CHARLES Nie! Szkocja!
BLONDYNKA Oczywiście.
CHARLES A te budynie, oprócz tego który zabił panią Podgorny, pojawiły się w podlondyńskiej miejscowości. W jakiej?
BLONDYNKA Finchley?
CHARLES Nie. Wimbledon. Zaczynasz rozumieć? Z jakim sportem kojarzy ci się Wimbledon?
(blondynka bardzo ciężko myśli)
NORMAN HACKFORTH (spoza ekranu)
Dla naszych telewidzów odpowiedź pojawi się na ekranie. Tym, którzy lubią utrudnienie radzimy stanąć na głowie w wiadrze pełnym piranii. A oto pytanie raz jeszcze.
CHARLES Z jakim sportem kojarzy ci się Wimbledon?
NAPIS: TENIS
BLONDYNKA Z krykietem?
CHARLES Nie.
BLONDYNKA Z pelotą?*)
CHARLES Nie. Wimbledon kojarzy się z tenisem.
BLONDYNKA Oczywiście! Teraz rozumiem.
CHARLES Wszystko jasne.
BLONDYNKA Budynie są Australijczykami, starającymi się wydobyć od czeskich wydawców prawa do zasad gry w pelotę.
CHARLES Nie. Nie zupełnie. Zerknij no tam.
(wskazuje na mikroskop; kiedy blondynka podchodzi do mikroskopu Charles uderza ją w głowę; blondynka pada na podłogę)
CHARLES A więc te budynie, istoty wyglądające jak budyń, przybywają tu z planety Skyron, w galaktyce Andromedy, zamawiają czterdzieści osiem milionów szkockich spódniczek, zamieniają ludność Anglii w Szkotów, znanych z tego, że grają w tenisa najgorzej na świecie. W ten sposób w Anglii nie ma nikogo podczas mistrzostw tenisowych. Nie ma nikogo podczas mistrzostw tenisowych, zaś gazety donoszą o budyniach ćwiczących na kortach tenisowych w całym kraju. To może oznaczać tylko jedno!
GŁOS SPOZA KADRU (i napis)
ZAMIERZAJĄ WYGRAĆ TURNIEJ WIMBLEDOŃSKI
CHARLES Zamierzają wygrać turniej wimbledoński!
(cięcie; stanowisko sprawozdawcy sportowego BBC)

SPRAWOZDAWCA W Wimbledonie trwa niezwykły sportowy tydzień. Budynie dokonały prawdziwego spustoszenia, wygrywając wszystkie mecze. Oto niektóre wyniki: Billie-Jean King zjedzony jak po maśle, Laver pochłonięty w całości, po zwycięskim pierwszym secie, a Poncho Gonzales, choć serwował jak nigdy dotąd i stosował wspaniałe woleje z backhandu, został wessany przez siatkę i pożarty w całości, w niespełna trzy minuty. Dziś, w ostatnim dniu rozgrywek, nie pozostał już chyba żaden gracz, zdolny rzucić wyzwanie budyniom. Może to jednak zdecydować o ich przegranej, gdyż regulamin Wimbledonu mówi wyraźnie, że w finałowym meczu na korcie musi pozostać przynajmniej jeden człowiek.
(cięcie; na kort wpełza olbrzymi budyń; wchodzi także Angus z rakietą tenisową)

Budyń wychodzi właśnie na kort a jego przeciwnikiem jest człowiek. To Angus Podgorny, niepozorny szkocki krawiec! Teraz wszystko w jego rękach. Podgorny kontra budyń, w pierwszym intergalaktycznym finale Wimbledonu. Budyń serwuje!
(budyń serwuje; Angus pada twarzą na trawę)
Doskonale.
SĘDZIA (spoza kadru)
Piętnaście - zero.
(budyń znowu serwuje, a Angus: stoi bez ruchu, pada na twarz, gubi rakietę; cięcie; tablica wyników: BUDYŃ 40 - PODGORNY 0; cięcie; na korcie bez zmian - Podgorny usiłuje serwować i gubi rakietę)
SPRAWOZDAWCA (spoza kadru)
Podgorny nie może trafić w piłkę, ale to nic dziwnego, ponieważ nie trafił w piłkę ani razu, podczas gdy budyń zdobył już siedemdziesiąt dwa punkty. Podgorny szykuje się do następnego serwisu.
(Angus usiłuje serwować i... nic; cięcie; tablica wyników:
66 BUDYŃ 5 40
00 PODGORNY
cięcie; Angus w dalszym ciągu usiłuje zaserwować; cięcie; stanowisko sprawozdawcy)
SPRAWOZDAWCA To naprawdę ponury dzień dla ludzkości.
(cięcie; Angus miota się na korcie, na który wchodzą państwo Mózgowcy, z łyżkami w dłoniach i przechodzą przez siatkę)
Ale co to? Dwoje kibiców wbiega na kort z łyżkami i widelcami! Co chcą zrobić?!
(cięcie; laboratorium)
CHARLES Zamierzają zjeść budyń.
(z podłogi usiłuje wstać blondynka, która Charles powala ponownie ciosem w głowę; cięcie; na korcie państwo Mózgowcy atakują budyń, chcąc nabrać go na łyżki)
SPRAWOZDAWCA (spoza kadru)
Zjadają budyń! Budyń opuszcza kort! Rezygnuje z dalszej gry! Fantastyczne!
(państwo Mózgowcy dopadają budyń i zjadają go; cięcie; Mózgowcy siedzą na ławce, cali upaprani budyniem; Samuel oblizuje palce)

NARRATOR (w stylu amerykańskich lektorów)
Tak, to pan Samuel Mózgowiec z małżonką. Po krótkim i zmyłkowym wystąpieniu na początku filmu, powrócili, żeby ratować Ziemię. Ale dlaczego?
PAN MÓZGOWIEC Po prostu bardzo lubimy budyń. Żona często go robi.
NARRATOR (w stylu amerykańskich lektorów)
Taki wielki?
PAN MÓZGOWIEC Owszem. Widzi pan, jesteśmy z planety Skyron, w galaktyce Andromedy. Tam wszystkie budynie są wielkie. Chcieliśmy wam o tym powiedzieć na początku, ale przestaliście nas filmować.

(cięcie; na korcie tenisowym Angus gra sam z sobą - serwuje i biegnie na drugą stronę, a następnie odbija piłeczkę itd.)
NARRATOR (w stylu amerykańskich lektorów)
I tak świat został uratowany, zaś Angus Podgorny przeszedł do historii jako pierwszy Szkot, który wygrał mecz tenisowy w Wimbledonie... piętnaście lat później.
(napisy końcowe; Angus gra z sobą; wybija piłki coraz wyżej a przez to coraz wolniej przechodzi na drugą stronę kortu; w końcu uderza piłkę tak mocno, że ma czas usiąść na krześle i poczytać gazetę; piłka spada, Angus ścina, aplauz; Angus podskakuje z radości; stopklatka)
NAPIS: KONIEC
(zaciemnienie)
KONIEC ODCINKA NR 7
*) pelota - stara gra baskijska, rodzaj tenisa, w której piłkę ciska się dłonią albo rodzajem bijaka (chistera) tak, aby odbiła się od muru w sposób utrudniający przeciwnikowi jej przyjęcie. W.Kopaliński; Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych; Wiedza Powszechna, 1994, Wydanie XXII
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|