|
|

TAJNA SŁUŻBA STOMATOLOGICZNA
NARRATOR John Cleese
KSIĘGARZ John Cleese
ARTUR Eric Idle
VAN DER BERG Dick Vosburgh
LAFARGE Michael Palin
BRIAN Terry Jones
WAŻNIAK Graham Chapman
GŁOS Eric Idle
GŁOS DRUGI Graham Chapman
PUŁKOWNIK Graham Chapman
( czarno-biały film; mężczyzna na nartach wodnych przewraca się)
NARRATOR Emocje!
(cięcie; mecz piłki nożnej)
Dramat!
(cięcie; mężczyzna na nartach wodnych)
Akcja!
(cięcie; bokserzy walczący w ringu)
Przemoc!
(cięcie; zbliżenie na biust w górnej części bikini)
Świeże owoce!
(cięcie; bokser trenujący przy bokserskiej gruszce)
Namiętność!
(cięcie; wyścigi samochodowe)
Napięcie!
(cięcie; dżudocy walczący na macie)
Upadki!
(cięcie; dziewczyna leżąca z chłopakiem na plaży)
Romanse!
(cięcie; jadący dyliżans z Dzikiego Zachodu)
Przygody! O tym wszystkim możesz przeczytać w książce!
(przejście do następnej sceny poprzez rozwijający się okrąg; wnętrze księgarni; na ladzie i na półkach pełno książek; do środka wchodzi klient /Artur/, w płaszczu przeciwdeszczowym i kapeluszu; wygląda jak marny tajniak; za ladą stoi księgarz, który na widok Artura podskakuje wystraszony)
KSIĘGARZ Oj!
ARTUR Dzień dobry. Chciałbym kupić książkę.
KSIĘGARZ Niestety, książek brak.
ARTUR Słucham?
KSIĘGARZ Nie mamy żadnych książek. Do widzenia.
ARTUR A te tam?
KSIĘGARZ Tam? Gdzie? A te! Ma pan na myśli te... te książki?
ARTUR Tak.
KSIĘGARZ Hmmm... Eeee... No... Te są sprzedane. Do widzenia.
ARTUR Wszystkie?
KSIĘGARZ Każda jak w pysk strzelił. Żadna z nich nie jest w stanie niesprzedanym. Do widzenia.
ARTUR Kto je kupił?
KSIĘGARZ Słucham?
ARTUR Kto je kupił?
KSIĘGARZ Hmmm... Prrrr... Różni tacy.
(gwałtownie patrzy na zegarek na swojej ręce)
To już tak późno?!
(podchodzi do Artura i delikatnie, aczkolwiek zdecydowanie, prowadzi go do drzwi księgarni)
Mam przerwę obiadową.
ARTUR Dopiero pół do jedenastej.
KSIĘGARZ Ale już zgłodniałem. Wściekle zgłodniałem i chyba zamknę na dobre i porządnie się nażrę.
(otwiera drzwi)
Po drugiej stronie ulicy jest przemiła księgarnia. Mają większy wybór książek. Podobno śmiesznie tanich. Tam, na przeciwko! Do widzenia.
(wypycha Artura na zewnątrz)
ARTUR Kazano mi przyjść tutaj.
(wyrywa się i wraca do środka; księgarz staje jak wryty; zastanawia się)
KSIĘGARZ Ach tak... No tak...
(wyraźnie zafrasowany)
Rozumiem. Podobno agrest nieźle rośnie w tym roku. A także mango.

(mruga konfidencjonalnie do Artura)
ARTUR Co proszę?
KSIĘGARZ No... Mówiłem właśnie, myśląc o pogodzie, że podobno agrest nieźle rośnie w tym roku.
(ponownie mruga i przytyka palec do nosa)
A także mango.
ARTUR Nie u mnie.
KSIĘGARZ (zachęcająco)
Dalej...
ARTUR Co?
KSIĘGARZ No dalej... Nie u mnie, ale...
ARTUR Słucham?
KSIĘGARZ Nie chciał pan aby powiedzieć - "Nie u mnie, ale Ważniak dostanie je za półdarmo"?
ARTUR Nie.
KSIĘGARZ No to do widzenia.
(łapie klienta za ubranie i chce go wyprowadzić, ale natychmiast zatrzymuje się)
Zaraz. Kto pana przysłał?
ARTUR Taka mała staruszka z cukierni.
KSIĘGARZ Nie miała tutaj...
(pokazuje policzek)
...aby szramy...
(podnosi rękę)
...i haka?
ARTUR Nie.
KSIĘGARZ No jasne! Myślałem o kimś innym. Do widzenia.
ARTUR Chwileczkę. Tu jest coś nie tak.
KSIĘGARZ (rozgląda się dookoła)
Co? Gdzie? Chyba nic pan nie widział?
ARTUR Nie, ale tu chyba jest coś nie tak.
KSIĘGARZ Skądże, wszystko jest w porządku, a pan nic nie widział.
(wypycha Artura na zewnątrz)
Do widzenia.
ARTUR (wraca do środka)
Tu się coś dzieje.
KSIĘGARZ Ależ skąd! Proszę mi...
(spoza kadru, do szyi Artura, od tyłu, wysuwa się para dłoni)
...wierzyć. Abso...
(machaniem rękami odgania dłonie, które znikają poza kadrem)
...lutnie, tu nic się nie dzieje. Dzieje się coś?
(wychyla się mężczyzna /Van der Berg/ z karabinem maszynowym)
VAN DER BERG Nic się nie dzieje.
KSIĘGARZ Widzi pan? Wszystko gra.
ARTUR Kto to był?
KSIĘGARZ Moja ciotka.
(wchodzi za ladę)
Jaką książkę chce pan kupić? Szybko!
ARTUR Szukam "Ilustrowanej historii sztucznych zębów".
KSIĘGARZ (zaskoczony)
Podziwiam pańską odwagę.
ARTUR Słucham?
KSIĘGARZ (wyciąga pistolet i mierzy do Artura)
Ile pan wie?
ARTUR O czym?
KSIĘGARZ Jest pan z Agencji Bezpieczeństwa Stomatologicznego? *)
ARTUR (cofając się)
Handluję tytoniem.
KSIĘGARZ Odsuń się od drzwi!
ARTUR Przyjdę kiedy indziej...
KSIĘGARZ Ani kroku! Nie wyjdzie pan żywy z tej księgarni.
ARTUR Dlaczego?
KSIĘGARZ Za dużo wiesz, mój stomatologiczny kolego.
ARTUR Niby o czym?
KSIĘGARZ Przyznaj się! Jesteś dentystą!
ARTUR Nie. Handluję tytoniem.
KSIĘGARZ I całkiem przypadkiem chcesz kupić książkę o... zębach?
ARTUR Tak.
KSIĘGARZ Ha ha ha ha!
(do księgarni wchodzi mężczyzna /Lafarge/, ubrany w czarną skórzaną marynarkę i czarne spodnie, z pistoletem w dłoni; wygląda na zimnego, bezwzględnego mordercę)
LAFARGE Rzuć broń, Stapleton!
KSIĘGARZ Lafarge!
(rzuca pistolet i podnosi ręce do góry)
ARTUR Coś jednak się dzieje.
KSIĘGARZ Bynajmniej.
LAFARGE Gadaj Stapleton, gdzie Mahoney schował plomby?
KSIĘGARZ Jakie plomby?
LAFARGE Wiesz dobrze. Górna, prawa dwójka i czwórka, dolna, prawa trójka i dwójka oraz dolna, lewa jedynka.
(przykłada lufę pistoletu do brody księgarza)

Pamiętaj co spotkało Nigela!
ARTUR Co spotkało Nigela?
KSIĘGARZ Ortodontyczny Jake przepłukał mu usta nitrogliceryną.
ARTUR Wiedziałem, że tu coś się dzieje.
KSIĘGARZ Nic takiego.
LAFARGE Szybciej Stapleton! Plomby!
KSIĘGARZ Są na Wimpole Street nr 22.
LAFARGE Nie ze mną te numery!
(dźga księgarza w oko lufą pistoletu; księgarz krzyczy z bólu i łapie się za oko)
KSIĘGARZ Dobra. Wimpole Street 22a.
LAFARGE Tak lepiej.
KSIĘGARZ Ale musisz być umówiony na wizytę.
LAFARGE Dobra.
(krzyczy w kierunku drzwi)
Brian! Załatw wizytę, tylko bez gazu!
(do księgarni wchodzi Van der Berg, w czarnym kapeluszu, białym, krótkim kitlu z pistoletem maszynowym typu "Sten" w dłoniach; za nim wchodzi pielęgniarka [Katya Wyeth] z tacą chirurgiczną przykrytą białym materiałem)
VAN DER BERG Nie tak szybko, Lafarge!
LAFARGE Van der Berg!
VAN DER BERG Tak. Rzuć spluwę!
ARTUR Coś się dzieje.
KSIĘGARZ Wcale nie.
VAN DER BERG Siostro, weź broń.
(asystentka zabiera broń i kładzie ją na tacy pod biały materiał)
ARTUR Kto to?
KSIĘGARZ Van der Berg. Jest po naszej stronie.
VAN DER BERG Dobra! A teraz pod ścianę Lafarge!
(podchodzi bliżej)
Ty też, Stapleton!
KSIĘGARZ Ja?!
VAN DER BERG Tak ty.
KSIĘGARZ Parszywy oszuście!
ARTUR Co się stało?
KSIĘGARZ Zdradził mnie.
ARTUR Niefart.
VAN DER BERG (celując do Lafarge'a)
No dobra. Gdzie są plomby?
(Lafarge uśmiecha się ironicznie jak twardziel)
Mów gdzie są!
ARTUR To emocjonujące!
(do księgarni wbiega chirurg /Brian/ w stroju operacyjnym z bazooką na ramieniu)
BRIAN Nie tak szybko!
WSZYSCY Brian!
ARTUR Co to takiego?
POZOSTALI Bazooka.
BRIAN No dobra. Pod ścianę Van der Berg... ty też, siostro.
(pielęgniarka staje pod ścianą razem z innymi)
Jeśli ktoś spróbuje jakichś sztuczek, pójdzie prosto pod trawnik. To broń przeciw czołgowa... do tego nabita. Macie tylko pięć sekund, żeby powiedzieć mi...co się stało z Baby Jane?
WSZYSCY (zdziwieni)
Co?
BRIAN Przepraszam. Jestem dziś rozkojarzony. Miałem fatalny dzień. Naprawdę... Macie pięć sekund na powiedzenie mi... zapomniałem.
KSIĘGARZ Te sekundy się jeszcze nie zaczęły?
VAN DER BERG Wciąż nie znamy pytania.
ARTUR Może chodzi o Voglera?
BRIAN Nie. Macie pięć sekund, żeby powiedzieć mi...
VAN DER BERG O Nigelu?
BRIAN Nie.
LAFARGE Bronskim?
BRIAN Nie, nie.
ARTUR O plombach!
BRIAN No jasne, o plombach!
(pozostali są wyraźnie uradowani)
Ale ze mnie idiota. A więc macie pięć sekund. Gdzie są plomby?! Pięć!
(dramatyczne zbliżenie na księgarza)
Cztery!
(dramatyczne zbliżenie na Lafarge'a)
Trzy!
(dramatyczne zbliżenie na Artura)
Dwa!
(dramatyczne zbliżenie na pielęgniarkę)
Jeden! Zero!
(pozostali spinają się jak ktoś, kto ma za chwilę być uderzony i zamykają oczy)
Zero!
(Brian rozgląda się i spostrzega, że w rękach ma bazookę)
Zapomniałem wystrzelić. Przepraszam. Co za dzień. Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden...
(z tajnego przejścia, na fotelu wyjeżdża mężczyzna ubrany na czarno, z latarką lekarską na głowie /Ważniak/, wyglądający na psychopatę; na kolanach trzyma białego królika)
WAŻNIAK Rzuć bazookę Brian!

WSZYSCY Ważniak!
(Brian rzuca bazookę na podłogę)
WAŻNIAK Cieszę się, że wpadliście na moją imprezkę. Flopsy też się cieszy. Prawda?
(patrzy na królika)
Prawda Flopsy?
(patrzy na królika, bierze rewolwer, unosi królika lekko do góry i strzela do niego; królik pada martwy)
Masz nauczkę, żeby nie zgrywać nieprzystępnej. Biedna Flopsy nie żyje. Ani razu nie nazwała mnie mamusią. Już wkrótce wszyscy będziecie martwi, martwi, martwi, martwi... A ponieważ jestem ucieleśnieniem zła, umrzecie wszyscy powolną śmiercią od... WIERTARKI!
ARTUR (pokazuje na swój zegarek na ręce)
Już pierwsza.
WAŻNIAK Więc czas na lunch. Przerwa. Wracamy o drugiej.
(atmosfera napięcia natychmiast znika i wszyscy rozchodzą się; Artur podchodzi do telefonu, który stoi na ladzie i podnosi słuchawkę)
ARTUR Z Agencją Bezpieczeństwa Stomatologicznego.Szybko!
(cięcie; Artur w gabinecie stomatologicznym jako dentysta; siedzi przed fotelem, na którym siedzi pacjent tyłem do kamery)
ARTUR Wiedziałem, że coś się działo. Ważniak popełnił dwa błędy. Po pierwsze - nie rozpoznał mnie. Jestem Artur Żbik**), funkcjonariusz operacyjny Agencji Bezpieczeństwa Stomatologicznego. A po drugie...
(do pacjenta)
Proszę wypluć.
(pacjent opróżnia usta do spluwaczki i wraca do swojej pozycji; Artur kontynuuje do kamery)
Gdy wróciłem po lunchu, wszyscy chirurdzy dentystyczni Londynu, czekali na nich ukryci w szafie. Zabawne. Ci niesforni dentyści, zawsze popełniają fatalny błąd. No to na razie. Dbajcie o zęby.
(cięcie; pełnoekranowa fotografia Artura)
NAPIS:
ŻBIK Z CBS
PIOSENKA (nagranie z taśmy)

Kapitan Żbik, Kapitan Żbik z ABS... Kapitan Żbik, Kapitan Żbik z ABS... Kapitan Żbik z AB... Kapitan Żbik z AB... Kapitan Żbik z ABS.
(cięcie)
NAPIS i GŁOS (spoza kadru)
OTO MĘSKIE ŻYCIE W AGENCJI BEZPIECZEŃSTWA STOMATOLOGICZNEGO
(cięcie; fotografia Artura; odjazd kamery; fotografia Artura w stojącej oprawce, która strąca pułkownik)
PUŁKOWNIK Dobra! Ostrzegałem! Ostrzegałem przed używaniem tego sloganu. Na tym koniec. Zatrzymać program! Stop!
(cięcie; sędzia piłkarski gwiżdże na koniec meczu; cięcie; It's Man leży na kamienistej plaży, twarzą do ziemi;

spoza kadru wysuwa się kawałek drewna, który szturcha go; It's Man podrywa głowę, wzdycha, zostaje szturchnięty jeszcze raz, potem wstaje; odbiega od kamery w stronę stromego brzegu; napisy końcowe; It's Man wspina się po skarpie i kiedy staje na szczycie, znika na chwilę na nim)
GŁOS DRUGI A mam cię! Wciąż zgrywasz aktora?! No to spadaj!
(It's Man zostaje zrzucony ze skarpy)
KONIEC ODCINKA CZWARTEGO
*) w oryginale British Dental Association - Brytyjskie Towarzystwo Dentystyczne /przyp. I.Siwek/
**) w oryginale Lemming - Leming /przyp. I.Siwek/
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|