|
|
Scenariusz filmu ŻYWOT BRIANA

PASTERZE (scena wycięta)
[noc; gwiaździste niebo; anielskie chóry i święta muzyka; łąka na wzgórzu niedaleko Betlejem; pasterze siedzą przy ognisku; w pobliżu pasą się owce]
MORRIS
Kocham owce.
DRUGI PASTERZ
Ja również. Wspaniałe zwierzęta. Wspaniałe.

MORRIS
Nie sprawiają kłopotów.
DRUGI PASTERZ
Nie, żadnych kłopotów.
PIERWSZY PASTERZ
Z wyjątkiem strzyżenia. Lubią się wtedy trochę podroczyć, prawda?
MORRIS
O tak, ale wiecie, ja lubię te ich małe wybuchy szału podczas strzyżenia. Lubię, kiedy są troszeczkę rozgniewane. Są wtedy takie ludzkie.
PIERWSZY PASTERZ
Och, tak. Ja... ja... nie twierdzę, że nie lubię ich podczas strzyżenia, no wiecie. Jednak one mogą być trochę uciążliwe, no nie?
MORRIS
A ty byś nie był, gdyby para wielkich nożyc obcinała ci wełnę, a ktoś trzymałby cię za tylne nogi, rozsuwając je na boki?
PIERWSZY PASTERZ
No.
MORRIS
Sam byś się trochę kręcił i wierzgał nogami w panice. No nie?
PIERWSZY PASTERZ
Tak, ja... nie mówię, że tak nie jest. Oczekuję od nich tylko, by stały sobie wokół, skubiąc trawę na polu, i by wyglądały dość ładnie. Nie mówię, że tak nie jest.
DRUGI PASTERZ
Ależ one są ładne, nieprawdaż?
MORRIS
Tak.
PIERWSZY PASTERZ
O tak.
DRUGI PASTERZ
O, spójrzcie na tamtą wpatrującą się w niebo. Biel wełny, mała czarna mordka kontra migoczące gwiazdy na nieboskłonie.
MORRIS
Tak. Przerażająco wspaniałe.
PIERWSZY PASTERZ
No.
MORRIS
Wspaniałe zwierzęta.
PIERWSZY PASTERZ
No.
DRUGI PASTERZ
Małe wiosenne jagnięta.
MORRIS
Och.
PIERWSZY PASTERZ
Ach.
MORRIS
Jagnięta, co? Teraz tak mówisz. Jakie śliczne, co? Ja je kocham.
DRUGI PASTERZ
Och, ja też, Morris. Kocham je bardziej niż cokolwiek innego. Małe białe futrzaste kłębki.
PIERWSZY PASTERZ
No.

[anielskie chóry i święta muzyka; za plecami pasterzy pojawia się poświata bijąca z nieba]
MORRIS
Myślę, że ze wszystkich bożych stworzeń, owce osiągają najlepsze wyniki.
DRUGI PASTERZ
Och, tak. Wspaniałe zwierzęta.
MORRIS
No.
DRUGI PASTERZ
Wspaniałe.
PIERWSZY PASTERZ
Tak. Są takie nieomylne.
DRUGI PASTERZ
No.
MORRIS
I bystre.
PIERWSZY PASTERZ
Owce są bystre?
MORRIS
Tak. Tak. Och, tak, one są dość, ee... bystre.
PIERWSZY PASTERZ
No.
DRUGI PASTERZ
Są zawsze takie pogodne.
PIERWSZY PASTERZ
Cóż, ale nie w czasie strzyżenia. Heheheh.
MORRIS
Czemu zawsze nadajesz o tym strzyżeniu?
PIERWSZY PASTERZ
Nie zawsze, Morris.
[muzyka cichnie; poświata znika]
MORRIS
Zawsze musisz popsuć całą atmosferę.
PIERWSZY PASTERZ
On był...
MORRIS
Ze wszystkich chwil w ich drobnych żywotach, ty bezspornie czepiasz się tych krótkich momentów, kiedy one tracą odrobinę godności. Bądźmy szczerzy, ja to uważam za płytkie.
DRUGI PASTERZ
Och, spójrz! Widzisz? Jedna z nich spojrzała na nas. Dobrze wie, że o niej mówimy.
[pociąga nosem]
PIERWSZY PASTERZ
Morris, nie zrozum mnie źle. Ja naprawdę lubię ich zachowania podczas strzyżenia. Faktycznie lubię, kiedy się troszeczkę sprzeciwiają. To potrafi ująć za serce.
MORRIS
To fantastyczna sprawa. Cudownie jest na nie patrzeć, takie dobrze zbudowane, dość bystre, a w dodatku, wytrzymałe jak gwoździe.
[Drugi Pasterz i Morris pociągają nosem]
DRUGI PASTERZ
Wiecie, nie potrafię sobie wyobrazić, żebym mógł robić coś innego niż pilnowanie owiec.
MORRIS
No.
PIERWSZY PASTERZ
Jedynymi zwierzętami, które chciałbym pilnować oprócz owiec... mogłyby być koty.
MORRIS
Koty nie żyją w stadach.
PIERWSZY PASTERZ
Nie, ja... nie powiedziałem, że żyją, Morris.
MORRIS
Wyobrażasz sobie stada kotów... oczekujących na strzyżenie? Miaau! Miaau! Ho ho ho.
DRUGI PASTERZ
Szz! Coś tam usłyszałem.

MORRIS
Wilki?
DRUGI PASTERZ
Być może.
MORRIS
Gdzie?
DRUGI PASTERZ
Tam.
MORRIS
Dobra.
[rzuca kamieniem w kierunku wskazanym przez Drugiego Pasterza]
A macie, skurwiele!
CZWARTY PASTERZ
[spoza ekranu]
Aaau.
DRUGI PASTERZ
To nie wilk.
CZWARTY PASTERZ
[spoza ekranu]
Nie... Lew... Rywin!
TRZECI PASTERZ
[wychodzi z ciemności]
Czemu to zrobiłeś!?
MORRIS
Myślałem, że on jest wilkiem.
TRZECI PASTERZ
Walnąłeś go prosto w twarz!

MORRIS
Cóż, nie powinien był się tak skradać.
TRZECI PASTERZ
Poczekaj aż usłyszysz o tym, cośmy ujrzeli! Właśnie zdarzyły się najbardziej niewiarygodne rzeczy!
CZWARTY PASTERZ
[wychodzi z ciemności; zatacza się i trzyma dłońmi za nos]
Nic im nie mów. Ojej.
TRZECI PASTERZ
Staliśmy tam na zboczu wzgórza, kiedy ta zdumiewająca...

CZWARTY PASTERZ
Nie mów im! Złamali mój cholerny nos!
TRZECI PASTERZ
Nie mogę nic powiedzieć o tych zdumiewających rze...?
CZWARTY PASTERZ
Nie! Ojej!
TRZECI PASTERZ
Przecież powiedziano nam, żebyśmy wszystkim rozgłosili tę nowinę!
CZWARTY PASTERZ
Ale nie ludziom, którzy rozbijają ci cholerny nos! Spadamy stąd.
PIERWSZY PASTERZ
Dokąd idziecie?
TRZECI PASTERZ
Do Betlejem.
CZWARTY PASTERZ
[trzyma się za nos]
Nigdzie! Dobranoc. Ojej.
[Trzeci i Czwarty Pasterz odchodzą]
MORRIS
Jasne! Zostawcie swoje owce! Zostawcie je wilkom! I wy nazywacie siebie pasterzami?! Hańbicie tę profesję!
DRUGI PASTERZ
Zachowali się paskudnie...
MORRIS
Jasne.
DRUGI PASTERZ
Tak wziąć i pójść sobie zostawiając te małe bezbronne futrzaste kłębki same na stoku.
MORRIS
Na pewno poszli schlać się do Betlejem.
[chwila ciszy]
PIERWSZY PASTERZ
Jest już Roku Pańskiego nowej ery?

MORRIS
Tak, już od kwadransa.
[chóry anielskie i święta muzyka; gwiaździste niebo]
Tłumaczenie: J. M. Masłowski
Korekta i opis scen: Ireneusz Siwek
zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|