|
|

DENNIS MOORE - ŁUBIN
DENNIS MOORE John Cleese
DZIEDZIC Terry Jones
DZIEWCZYNA Carol Cleveland
POMOCNIK WOŹNICY Graham Chapman
PROBOSZCZ Eric Idle
NAPIS: ANGLIA 1747
[drogą wśród pól jedzie kareta; na przednim górnym siedzeniu siedzi woźnica; po jego lewej ręce siedzi pomocnik woźnicy; z tyłu karety znajduje się dwóch mężczyzn]
DENNIS MOORE
[spoza kadru]
Łapy do góry!
[pomocnik woźnicy podnosi ręce do góry; jeden z mężczyzn siedzących z tyłu bierze karabin]
Rzuć broń!
[pada strzał; mężczyzna z karabinem pada martwy; cięcie; Dennis Moore ubrany w czarny płaszcz i czarny kapelusz siedzi na koniu; na twarzy ma czarną maskę a w dłoniach pistolety]
Potraktujcie to jak przestrogę. Każdy ruch przyniesie wam zgubę, bo mam dwa pistolety. Wiem, że jeden nie jest już naładowany, lecz drugi jest, więc jednego z was czeka pewna śmierć... lub prawie pewna... choć nie ryzykowałbym na jego miejscu, bo jestem świetnym strzelcem. Ćwiczę codziennie... prawie codziennie. Przez większość dni w tygodniu. Co najmniej cztery do pięciu. Czasem tylko w weekendy jak na przykład ostatnio. Miałem za mało czasu przez co średnia spadła, ale zapewniam was - ostro ćwiczę przez cztery dni tygodniowo... co najmniej. Zakładam, że z łatwością mógłbym trafić w tamto drzewo za tym wzgórzem. Nie za tym wielkim, za tym małym po lewej. Są tam trzy drzewa... mam na myśli trzecie od lewej, trochę z tyłu... Na pięć strzałów mógłbym je trafić czterokrotnie. Przy sprzyjającej pogodzie. Przy tym wietrze powiedzmy... siedem razy na dziesięć.
DZIEDZIC [z wnętrza karety]
Tamto drzewo?
DENNIS MOORE Które?
DZIEDZIC Ten wielki buk z tą wielką gałęzią odchodzącą na lewo od wierzchołka.
DENNIS MOORE Nie o tym mówiłem.
DZIEWCZYNA Miał na myśli tamto, widzisz to tutaj?
DZIEDZIC Tak.
DZIEWCZYNA Odlicz dwa na prawo.
POMOCNIK WOŹNICY Przy tym krzaczku?
DZIEWCZYNA Tuż za nim.
DZIEDZIC Aha wiąz!
DENNIS MOORE To nie jest wiąz. Wiąz jest bardziej liściasty. To buk albo... grab.
PROBOSZCZ Grab?
DENNIS MOORE Raczej nie. Które drzewo ma liście z takimi regularnymi żyłkami, które rozchodzą się do...
DZIEWCZYNA Ząbkowanych?
DENNIS MOORE ...ząbkowanych krawędzi?
PROBOSZCZ Wierzba?
DENNIS MOORE Otóż to!
PROBOSZCZ Tamto drzewo to nie wierzba.
DENNIS MOORE To bez znaczenia! Chodzi o to, że trafię je siedem razy na dziesięć.
PROBOSZCZ Na pewno nie wierzba.
DENNIS MOORE Zamknij się! To napad a nie lekcja botaniki. A teraz przyjaciele żadnych gwałtownych ruchów. Oddajcie mi wszystek łubin.
DZIEDZIC Łubin?
DENNIS MOORE Właśnie łubin. No już!
PROBOSZCZ Jaki łubin?
DENNIS MOORE Nie próbujcie zyskać na czasie!
PROBOSZCZ Wcale nie próbuję! Chodzi ci panie o kwiaty?
DENNIS MOORE Owszem.
DZIEDZIC Nie mamy łubinu!
DZIEWCZYNA Naprawdę!
DENNIS MOORE Drodzy przyjaciele. Tak się składa, że wiem dobrze, że to jest Łubinowy Ekspres.
DZIEDZIC Chybaś panie oszalał.
DENNIS MOORE Wyłaźcie z karety, no już!
[wszyscy wysiadają a karety; Dennis Moore zsiada z konia i zagląda do środka; z wnętrza karety wyciąga bukiet łubinu]
Tak myślałem. Jesteście mało rozgarnięci drodzy przyjaciele.
[siada na konia]
Jedziemy Concorde!
DZIEDZIC
[zrezygnowany]
I po łubinie.
[Dennis Moore jedzie na koniu przez pola, trzymając w ręku bukiet łubinu]
CHÓR
Dennis Moore, Dennis Moore pędzi przez murawę,
Dennis Moore, Dennis Moore na Concordzie żwawym,
Bogatym zabiera,
by biednych wspierać.
Pan Moore, Pan Moore...
DENNIS MOORE
[zatrzymuje się przed ubogą chatką, z której wychodzi para wieśniaków]
Macie.
[wręcza zaskoczonym wieśniakom bukiet łubinu]
Jeszcze tu wrócę!
[odjeżdża]
NAPIS: KONIEC
ciąg dalszy odcinka nr 37
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Spisał: Janosz Dobrosz
Dopisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|