Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria pierwsza / Odcinek nr 9
Wejdź na Modrzew Spójrz na Wykaz Leć do Cyrku



FRYZJER  -  RZEŹNIK
DRWAL
PROFESOR  Z  PATAFIAN


KLIENT Terry Jones
FRYZJER Michael Palin
DZIEWCZYNA Connie Booth
GŁOS John Cleese
BABSZTYL Graham Chapman
PATAFIAN Graham Chapman
(salon fryzjerski; fryzjer, w niesamowicie pokrwawionym białym fartuchu, myje nad zlewem, równie pokrwawione, ręce; wchodzi klient; fryzjer podskakuje wystraszony i obraca się w kierunku klienta, chowając za sobą pokrwawione ręce; klient zachowuje się zupełnie normalnie, jakby nie dostrzegał śladów jatki na fryzjerze)

KLIENT
Dzień dobry.

FRYZJER
Dzień dobry, panu. Zaraz się panem zajmę.

KLIENT
Doskonale.

(klient siada przed dużym lustrem na fotelu fryzjerskim i czyta gazetę; fryzjer powraca do mycia rąk; jest roztrzęsiony i wymusza na twarzy uśmiech; wyciera ręce w ręcznik i podchodzi do klienta i staje za fotelem; bierze biały fartuch zabezpieczający klientów przed ścinanymi włosami i strzepuje go; następnie narzuca fartuch na klienta i kiedy zawiązuje troki z tyłu szyi klienta, walczy z sobą aby nie zadzierzgnąć troków z całej siły; wyraźnie jedno z jego "ja" ma ochotę udusić klienta)

FRYZJER
Jak... Jak pan sobie życzy?

KLIENT
Proszę trochę skrócić z tyłu i po bokach.

FRYZJER
Jak to się robi?

KLIENT
Niech pan po prostu trochę przytnie.

FRYZJER
Do tego nie trzeba chyba brzytwy?

(wybucha niepohamowaną żądzą mordu)

Brzytwa! Ciach! Ciach! Krew! Arterie! Zbrodnia!

(atak mija)

Dzięki Bogu.

(z wyraźną ulgą w głosie)

Tylko nożyczki.

KLIENT
(uśmiechając się dobrotliwie)

Tak, oczywiście.

FRYZJER
A może tylko pana uczesać?

KLIENT
Słucham?

FRYZJER
Nie rozmyślił się pan?

KLIENT
Nie, proszę ciąć.

(znowu wybucha niepohamowaną żądzą mordu; przy okazji bije się po ręce)

FRYZJER
Ciąć! Ciach! Ciach! Krew! Arterie! Zbrodnia! Hitchcock! Psychoza!

(atak mija, ale pozostaje nerwowe jąkanie)

Słucham uprzejmie. Przygotuję wszystko. A tymczasem proszę to wypełnić.

(podaje klientowi małą kartkę papieru i długopis; klient, cały czas uśmiechając się uprzejmie, bierze kartkę i długopis)

KLIENT
Oczywiście.

(fryzjer podchodzi do szafki i otwiera ją; na wewnętrznej stronie drzwiczek widnieje rysunek szkieletu ludzkiego z napisem "GŁÓWNE ARTERIE"; fryzjer nerwowo analizuje rysunek, od czasu do czasu nerwowo zerkając na klienta)

KLIENT
Przepraszam?

FRYZJER
(podskakując nerwowo odwraca się od szafki)

Tak?

KLIENT
Czy w rubryce krewni mogę wpisać matkę?

FRYZJER
Tak, tak.

(fryzjer powraca do analizy rysunku, ale klient kończy wypełniać druczek i podaje mu)

KLIENT
Proszę bardzo.

FRYZJER
Dziękuję.

(fryzjer odbiera od klienta kartkę papieru, drze ją na kawałki i rzuca za siebie; fryzjer bierze nożyczki i staje za klientem)

Dobra.

(ponownie jego dwa "ja" walczą z sobą - kilkakrotnie usiłuje nożyczkami zadźgać klienta; zwycięża dobre "ja"; podchodzi do szafki, z której wyciąga butelkę z napisem "CZERWONE OKO" i pije; po chwili wraca do klienta i kilkakrotnie szczęka nożyczkami)

Gotowe!

KLIENT
Słucham?

FRYZJER
Skończyłem strzyc... ciąć... ciąć pańskie włosy.

KLIENT
Nawet pan nie zaczął.

FRYZJER
Zrobiłem to bardzo szybko Wysoki Sądzie... proszę pana!

KLIENT
(jego cierpliwość się kończy)

Słuchaj-no pan, znam się trochę na obcinaniu włosów. Więc skończ pan się wygłupiać i do roboty!

FRYZJER
Dobrze, ostrzygę pana.

(do fotela podciąga stolik nakryty białym prześcieradłem; następnie zdejmuje prześcieradło odkrywając magnetofon szpulowy; uruchamia magnetofon)

Zaczynam strzyc! Zaczynam!

(cofa się i kuca roztrzęsiony; z głośnika magnetofonu słychać szczęk nożyczek)

GŁOS Z TAŚMY
Ładna dziś pogoda!

KLIENT
Tak, ale kwiatom przydałaby się kropelka deszczu.

GŁOS Z TAŚMY
Oglądał pan wczorajszy mecz?

KLIENT
Tak, całkiem niezły.

GŁOS Z TAŚMY
Hurst grał nieźle.

(z taśmy słychać odgłos pracującej maszynki do strzyżenia, która zagłuszyła ostatnią kwestię z taśmy)

KLIENT
Słucham?

GŁOS Z TAŚMY
Hurst grał całkiem nieźle.

KLIENT
Tak, ale tylko on jeden.

GŁOS Z TAŚMY
Proszę pochylić głowę.

(klient pochyla głowę)

Ostatnio oglądam głównie "Klan" ... Przepraszam skaleczyłem pana w ucho?

KLIENT
Nic nie poczułem.

(klient ogląda się - spostrzega pracujący magnetofon i skulonego pod ścianą fryzjera)

Co jest grane?! Przyszedłem tu, żeby się ostrzyc!

FRYZJER
Ma pan świetną fryzurę!

KLIENT
Taką samą z jaką tu przyszedłem!

FRYZJER
(roztrzęsionym głosem

Dobra, przyznaję, nie ostrzygłem pana.
Nienawidzę strzyżenia.



Ogarnia mnie ta... nie... nie... niekontrolowana
trwoga na widok włosów.
Już jako dziecko nienawidziłem widoku obcinania włosów.
Matka nazywała mnie głupkiem.
Kazała mi zostać fryzjerem, żebym się przyzwyczaił.
Spędziłem pięć straszliwych lat w szkole fryzjerskiej.
Wyobraża pan sobie jakie to uczucie
strzyc tę samą głowę przez pięć lat.

A ja wcale nie chciałem być fryzjerem!

Chciałem zostać drwalem!

(tylne światła przygasają, eksponując drwala)

Tak, być drwalem!
Skakać z pnia na pień,
gdy spływają potężnymi rzekami
Brytyjskiej Kolumbii!

Wielkie świerki, modrzewie, jodły, potężne sosny!
Zapach świeżego drewna!

(zdejmuje fartuch; ubrany jest w tradycyjny strój drwala; staje na tle kiczowatego rysunku przedstawiającego brzeg rzeki porośnięty drzewami)

Trzask padających drzew a przy moim boku piękna dziewczyna.

(do drwala podbiega mała blondyneczka i tuli się do niego)

Zaś my śpiewamy, śpiewamy!

Jestem drwalem i jestem O.K.
Za dnia pracuję, w nocy spię.


CHÓR KANADYJSKIEJ KONNEJ POLICJI:

On jest drwalem i jest git!
Za dnia pracuje, w nocy śpi!


DRWAL:

Ścinam drzewa, zjadam lunch
i biegam do klozetu.
Zakupy robię w środę
i jadam grzanki z herbatą.

CHÓR KANADYJSKIEJ KONNEJ POLICJI:

Ścina drzewa, zjada lunch
i biega do klozetu.
Zakupy robi w środę
i jada grzanki z herbatą.

On jest drwalem i jest git!
Za dnia pracuje, w nocy śpi!


DRWAL:

Ścinam drzewa, skaczę i brykam
i dzikie kwiaty tratuję.
Wkładam damskie ciuszki
i po barach figluję.

CHÓR KANADYJSKIEJ KONNEJ POLICJI:

Ścina drzewa, skacze i bryka
i dzikie kwiaty tratuje.
Wkłada damskie ciuszki...
i po barach figluje?

On jest drwalem i jest git!
Za dnia pracuje, w nocy śpi!

DRWAL:

Ścinam drzewa i mam wysokie obcasy,
podwiązki oraz stanik!
Chciałbym być dziewczynką
jak moja mamuśka kochana.

CHÓR KANADYJSKIEJ KONNEJ POLICJI
Ścina drzewa, ma... obcasy? Podwiązki? Oraz stanik?! Chce być dziewczynką?
Ciota! Cholerna ciota!
Zboczeniec!
Pedalska ciota!


DRWAL:

Chciałbym być dziewczynką
jak moja mamuśka kochana.

DZIEWCZYNA:
(z płaczem)

Oh, Bavis! A ja myślałam, że jesteś taki męski!

(cięcie; widok ręcznie napisanego listu)

GŁOS
(spoza kadru)

Szanowny panie, pragnę wyrazić oburzenie w związku z nadaną właśnie piosenką o drwalu, przebierającym się w damskie odzienie. Wielu moich przyjaciół to drwale i tylko kilku z nich to transwestyci. Z poważaniem, pani brygadier Charles Artur Mocny.
PS: Nigdy nie całowałem się z wydawcą tygodnika "Antena".

(cięcie; babsztyl)

BABSZTYL
Jestem przeciwna pokazywaniu seksu w telewizji. Zaczyna mnie to już nudzić... *)

(widok zdewastowanego pucharu)

NAPIS (na tle scroll pionowy):
BYŁ TO BRYTYJSKI KAWAŁ,
UBIEGAJĄCY SIĘ O TEGOROCZNĄ NAGRODĘ
"GUMOWEGO FIUTKA" Z ZURICHU.

NAPIS (na tle): ZAJĄŁ OSTATNIE MIEJSCE.


(cięcie; Patafian stoi na tym samym tle co wcześniej drwal)

NAPIS (na tle): PROF. R.J. PATAFIAN

PATAFIAN
Telewizja zabiła prawdziwą rozrywkę. Za dawnych czasów sami się zabawialiśmy. Na gwiazdkowych imprezach regularnie waliłem się po głowie przedmiotami tępokrawędzistymi i śpiewałem serenady.

(śpiewa)

Udawaj, że mnie kochasz


(uderza się w skronie cegłami trzymanymi w dłoniach)

A ja zrobię to samo


(znowu się uderza i wrzeszczy; śpiewa dalej)



ciąg dalszy odcinka nr 9

*) Chcę zaprotestować. Telewizor to nie jest miejsce na seks. Ciągle z niego spadam. (tłum. Elżbieta Gałązka-Salamon)
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał: Marcin Gutek
Uzupełnił i zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2005 Ireneusz Siwek

Strona główna Napisz do mnie Księga gości