|
|

RESTAURACJA W BLETCHLEY FILM O MYŚLIWYCH
KONFERANSJER Eric Idle
KLIENT Terry Jones
FRYZJER Michael Palin
SPIKER John Cleese
(wnętrze nocnego lokalu; wytworna klientela siedzi przy stolikach, na których znajdują się zakąski i napitki; wchodzi konferansjer ubrany w garnitur /typ "obleśno-głupi"/; jego wypowiedź przerywana jest, od czasu do czasu, oklaskami)
KONFERANSJER Dobry wieczór państwu. Witamy w bufecie restauracyjnym w Bletchley. Nazywam się Kenny Zboczek i będę dziś konferansjerem. Od czasu do czasu mam przyjemność i przywilej witać tutaj, w bufecie restauracyjnym, współczesnych artystów o międzynarodowej sławie. Dziś gościmy tu takiego artystę. Panie i panowie, podziwiałem go zawsze, może nawet bardziej, dobitniej, skrajniej, niż kogokolwiek. To człowiek, nawet więcej niż człowiek, bóg.
(pada na kolana; dalszy wywód łączy z obleśnym wiciem się na podłodze)
Wielki bóg, o tak niezwykle wspaniałej osobowości, że moje skromne słowa powitania brzmią żałośnie i są wręcz nie na miejscu. But jego z rozkoszą wylizałbym do czysta, aż do zdarcia języka. To człowiek, tak całkowicie i bezbłędnie doskonały, że dałbym się raczej utopić w szambie pełnym własnych odchodów niż ośmielić się pokazać razem z nim na jednej scenie.
(podnosi lewą rękę w geście prezentacji)
Panie i panowie, oto niezrównana, najwyższa istota ludzka - Harry Fink!
(zastyga z głupkowatym uśmiechem na twarzy)
GŁOS (spoza kadru)
Nie może przyjść!
KONFERANSJER (poważnieje i wstaje, poprawiając się)
Nieważne, on wcale nie jest taki.
Panie i panowie, oto Ken Budda i jego nadmuchiwane kolana.
(cięcie; na scenie stoi mężczyzna /Terry Jones/ ubrany we frak; nogi ma lekko ugięte; po chwili słychać odgłos pękających balonów; cięcie)
KONFERANSJER Ken Budda, uśmiech, bum-bum i religia. A teraz, przed państwem, Brian Islam i Brucie.
(cięcie)
ANIMACJA
(scena z opuszczoną kurtyną; orkiestra tusz; kurtyna rozsuwa się; w tle słychać skoczną muzyczkę /jig/; na scenie widać dwóch mężczyzn w typie siłaczy cyrkowych z początków XX wieku; po ich bokach, na krzesłach, siedzą dwaj mężczyźni ubrani w tradycyjne stroje przełomu XIX i XX wieku; nogi siłaczy zaczynają wykonywać obroty /od kolan w dół/; w czasie obrotów wykopują siedzących; potem podskakują, przewracają się; następnie pojedynczo wykonują niesamowite figury: z oderwaniem lub skracaniem nóg, rozdwajaniem postaci, mieszaniem postaci, przelatywaniem wzdłuż ekranu; na koniec na scenę wjeżdżają siedzący mężczyźni, a pomiędzy nich wskakują siłacze, powracając do sceny wyjściowej; kurtyna zasłania scenę; orkiestra tusz;cięcie)
KONIEC ANIMACJI
(wnętrze restauracji; klienci biją brawo; cięcie; zakład fryzjerski; fryzjer siedzi i pali papierosa; obok niego siedzi klient, z troską wpatrując się we fryzjera)
FRYZJER I tak zostałem fryzjerem.
KLIENT Biedaczysko!
FRYZJER Tak, naprawdę szkoda, bo zawsze wolałem przebywać na wolnym powietrzu.
(cięcie; widok czarnobiałej fotografii dużego, wiejskiego dworku)
Polować, strzelać, łowić ryby.
(najazd kamery i przenikanie w film, na którym widać ten sam dworek)
Wychodzić ze strzelbą, i zabijać stworzonka boże. To było życie. Bieganie po bagnach i rozwalanie łbów.
(z drzwi dworku wyłania się pięciu mężczyzn -"myśliwich" ze strzelbami w dłoniach; strzelają jak popadnie i gdzie popadnie; totalny chaos; podjeżdża landrover, do którego wsiada czterech mężczyzn; landrover odjeżdża, odsłaniając leżącego na progu piątego, martwego myśliwego ze strzelbą skierowaną ku górze; cięcie; nagonka idzie w kierunku kamery; co jakiś czas z zarośli wyskakuje wystraszona parka, która zaszyła się tam w oczywistych zamiarach; cięcie; myśliwy, zamaskowany gałęziami jak żołnierz, skrada się przygarbiony; kiedy składa się do strzału, spod darni podnosi się drugi myśliwy; pierwszy myśliwy strzela i pada na plecy; cięcie; inny myśliwy celuje dubeltówki i oddaje kilka strzałów; siła odrzutu wypycha strzelca poza kadr; cięcie; kolejny myśliwy przełamuje strzelbę... na pół i jest zdziwiony tym co zrobił; cięcie; następny myśliwy strzela w górę i po chwili zostaje trafiony w twarz jajkiem, które efektownie rozbija się; cięcie; scena pojedynku na pistolety; stojący pomiędzy dwoma, pojedynkującymi się, mężczyznami sekundant podnosi białą chusteczkę; padają strzały, a z nimi sekundant; mężczyźni zdziwieni oglądają pistolety; cięcie; myśliwy celuje i strzela, a następnie pada, płosząc z zarośli parkę; cięcie; myśliwy otrzymuje reprymendę od pilota ze spadochronem; myśliwy wyraźnie tłumaczy się, że to nie on; cięcie; myśli stoi zamyślony; nagle obraca się strzela w kierunku zarośli; słychać krzyk; zbliżenie na zarośli, z których podrywa się Indianin i ucieka; cięcie; widok lecącego ptaszka; cięcie; myśliwi, zabandażowani albo mający kończyny w gipsie, wracają do dworku; na potężnym drągu niosą małego ptaszka; wchodzą przez drzwi do środka; na progu w dalszym ciągu leży martwy mężczyzna, którego strzelba wypala; po chwili spada mały ptaszek; przenikanie w czarnobiałą fotografię; odjazd kamery; fotografia stoi na statywie; obok rycerz, który uderzając oskubanym kurczakiem w lewą rękę, testuje siłę rażenia; wchodzi kierownik planu i klepie rycerza w ramię)
KIEROWNIK PLANU Nie jesteś nam potrzebny w tym tygodniu.
(rycerz ze smutkiem zwiesza głowę i odchodzi; idzie przez wiejskie podwórko; kiedy przechodzi obok kurnika, w jednym z okienek pojawia się głowa spikera)
A teraz coś z zupełnie innej beczki.

ciąg dalszy odcinka nr 9
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał: Marcin Gutek
Uzupełnił i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|