Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria pierwsza / Odcinek nr 8
Wejdź na Modrzew Spójrz na Wykaz Leć do Cyrku



ŁÓŻKO  Z  MATERACEM


GŁOS Michael Palin
PAN LAMBERT Graham Chapman
PAN VERITY Eric Idle
PAN MŁODY Terry Jones
KIEROWNIK John Cleese
SPRZEDAWCA Michael Palin
PANNA MŁODA Carol Cleveland

(idylliczny wiejski pejzaż - zielona łąka itp. Ruch kamery w prawo; dalekie ujęcie krytyka duszącego żonę; kamera zatrzymuje się; krytyk zauważa, że jest na wizji, przestaje dusić żonę, ale jej nie puszcza)

GŁOS
(spoza kadru oraz napis na tle, płynący z dołu ekranu))

OPUŚĆMY KRYTYKA SZTUKI
DUSZĄCEGO ŻONĘ
I PRZENIEŚMY SIĘ NA NOWE TERENY

(kamera rusza; krytyk powraca do duszenia żony; na ekranie pojawia się pan młody z panną młodą na rękach; pan młody biegnie przez łąkę, po skarpie, po szosie, po chodniku londyńskiej ulicy i wbiega do Domu Handlowego JOHN SANDERS; cięcie; pan młody wnosi swą oblubienicę do działu meblowego na czwartym piętrze i stawia ją na podłodze przed biurkiem, za którym siada sprzedawca Lambert)

PAN MŁODY
Chcemy kupić łóżko.

LAMBERT
(wstaje)

Zaraz zawołam kolegę. Panie Verity!

(wchodzi drugi sprzedawca pan Verity)

VERITY
Czym mogę służyć?

PAN MŁODY
Chcemy kupić łóżko, dwuosobowe, za jakieś pięćdziesiąt funtów.

VERITY
Niestety, najtańsze łóżko kosztuje osiemset funtów.

PAN MŁODY
Osiemset funtów?!

LAMBERT
(wstaje)

Państwo pozwolą, że wyjaśnię. Pan Verity ma skłonność do przesady, więc każdą liczbę mnoży przez dziesięć. Poza tym jest zupełnie w porządku.

PAN MŁODY
Rozumiem.

(Lambert siada, a para młoda jest lekko zdziwiona)

PAN MŁODY
(do Verity'ego)


A więc najtańsze łóżko kosztuje osiemdziesiąt funtów?

VERITY
Tak jest, osiemset.

PAN MŁODY
A czy jest szerokie?

VERITY
Szerokość sześćdziesiąt stóp.

PAN MŁODY
(uśmiechając się, cicho do żony)

Sześć stóp.

(do Verity'ego)

A długość?

VERITY
Długość... Lambert! Jak jest długość Wersalki Luksusowej?

LAMBERT
Dwie stopy.

PAN MŁODY
Dwie stopy?

VERITY
Wszystko co powie Pan Lambert, muszą państwo pomnożyć przez trzy. To silniejsze od niego. Poza tym jest zupełnie w porządku.

PAN MŁODY
Aha, rozumiem. Przepraszam.

VERITY
Skoro powiedział, że łóżko ma dwie stopy długości, znaczy to, że ma sześćdziesiąt stóp.

PAN MŁODY
Rozumiem.

VERITY
Nie wliczając materaca.

PAN MŁODY
A ile on kosztuje?

VERITY
Pan Lambert wszystko państwu powie. Lambert pokaż tym dwudziestu miłym klientom psią budę.

LAMBERT
Oczywiście

PAN MŁODY
Psia buda? Nam chodzi o materac. Materac.

VERITY
Do pana Lamberta należy mówić "psia buda", bo jeśli powiedzą państwo materac, włoży sobie torbę na głowę. Poza tym jest zupełnie w porządku.

(panna młoda śmieje się kretyńsko; pan młody jest lekko skonsternowany, jednak po chwili uśmiecha się)

PAN MŁODY
Chcieliśmy obejrzeć psie budy.

LAMBERT
Psie budy?

PAN MŁODY
Tak, chcemy zobaczyć psie budy.

LAMBERT
dział zwierzęcy jest na drugim piętrze.

PAN MŁODY
Źle pan zrozumiał. Nam chodzi o "psie budy".

LAMBERT
Tak, dział zwierzęcy - drugie piętro.

PAN MŁODY
Tak naprawdę nie chodzi nam o psie budy, ale pański kolega powiedział...

LAMBERT
Co państwu wmówił tym razem?

PAN MŁODY
Żebyśmy mówili "psia buda" zamiast materac.

(Lambert wkłada na głowę papierową torbę)

PAN MŁODY
(rozglądając się nerwowo)

O, kurcze!

(wchodzi Verity)

VERITY
Czy ktoś powiedział materac?

PAN MŁODY
No trochę.

VERITY
Przecież prosiłem, żeby nie wypowiadał pan tego słowa. Będę musiał stanąć w tym pudle.

(wchodzi do pudła, które sięga mu do kolan)

VERITY
(śpiewa)

Czy stopy te w zamierzchłych czasach, stąpały po zielonych wzgórzach Anglii...

(wchodzi kierownik)

KIEROWNIK
O, Boże, czy ktoś powiedział "materac" do pana Lamberta?

(Verity wskazuje palcem na młodą parę; kierownik wchodzi do pudła i śpiewa razem z Veritym; Lambert zdejmuje torbę z głowy; mężczyźni wychodzą z pudła; kierownik grozi palcem parze młodej i wychodzi)

VERITY
Powinien być znowu normalny, ale niech pan... po prostu niech pan nie mówi!

(wychodzi; para młoda jest wyraźnie skonsternowana)

PAN MŁODY
Yyyyyyyyyyy... chcielibyśmy obejrzeć... psie budy.

LAMBERT
Drugie piętro.

PAN MŁODY
Nie, nie.

(podchodzi do łóżka i pokazuje materac)

Chodzi nam o te psie budy.

LAMBERT
Materace?

PAN MŁODY
Oj...

(podskakuje wystraszony)

Tak!

LAMBERT
Skoro miał pan na myśli materac, czemu pan tego nie powiedział? Skąd mam wiedzieć, że mówiąc "psia buda", ma pan na myśli materac?

PAN MŁODY
Przecież włożył pan na głowę torbę, kiedy powiedziałem "materac".

(Lambert wkłada na głowę papierową torbę; pan młody rozgląda się panicznie dookoła; wchodzi Verity i staje w pudle; śpiewa jak poprzednio; następnie pojawia się kierownik i po znaczącym klepnięciu się w czoło, również wchodzi do pudła i śpiewa; energicznie wchodzi trzeci sprzedawca)

SPRZEDAWCA
Czy ktoś powiedział "materac" do pana Lamberta?

VERITY
Dwukrotnie.

SPRZEDAWCA
Ktoś dwukrotnie powiedział "materac" do pana Lamberta!

(staje w pudle; Verity zachęca parę młodą, aby zajęli miejsce w pudle; pan młody staje na pudle, a panna młoda obok; śpiewają)

VERITY
Musi nas być więcej!

(cięcie; tłum na placu św. Piotra w Watykanie śpiewa "Jeruzalem"; cięcie; scena jak poprzednio; wszyscy śpiewają; Lambert zdejmuje torbę z głowy; wszyscy wychodzą z pudła)

LAMBERT
(jakby nic się nie stało)

Czym mogę służyć?

PANNA MŁODA
Chcemy kupić materac.

(Lambert wkłada papierową torbę na głowę)

WSZYSCY
Dlaczego to powiedziałaś?!

PANNA MŁODA
(płaczliwie)

Bo to moja jedyna kwestia!

WSZYSCY
Ale nie musiałaś jej wypowiadać!

(mężczyźni zaczynają skakać jak kangury; panna młoda płacze)

ciąg dalszy odcinka nr 8

Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2005 Ireneusz Siwek

Strona główna Napisz do mnie Księga gości