Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria druga / Odcinek nr 16
Wejdź na Modrzew Spójrz na Wykaz Leć do Cyrku



MLECZARZ  PSYCHIATRA
PRZEGLĄD  PROTESTÓW


MLECZARZ Eric Idle
KOBIETA Graham Chapman
LEKARZ Michael Palin
DOKTOR ŚMIETANA Terry Jones
MĘŻCZYZNA John Cleese
RZECZNIK BALPA Eric Idle
PRZECIĘTNY WIDZ Michael Palin
SIOSTRA Carol Cleveland
BISKUP Michael Palin

(Cięcie. Wnętrze dużego salonu. Kamera wciąż podąża za nitką. Na środku salonu stoi fotel, na którym siedzi kobieta i robi coś na drutach z owej nitki. Za szklanymi drzwiami widać niewyraźną postać. Słychać gwizdanie, a następnie dzwonek. Kobieta odkłada robótkę, podchodzi do drzwi i otwiera je. Do pomieszczenia wchodzi człowiek w stroju mleczarza. W ręku trzyma formularz, za uchem tkwi ołówek, po którego sięga wchodząc do mieszkania)

MLECZARZ
Patataj, pomocnik piekarza. Dzień dobry pani, jestem psychiatrą.

KOBIETA
Wygląda pan na mleczarza.

MLECZARZ
(Zaznacza coś w formularzu)

Dobrze. Jestem przebrany za mleczarza. Bardzo pani spostrzegawcza.

KOBIETA
Idź pan stąd!

MLECZARZ
(Nie zwracając uwagi na wyproszenie)

Teraz pokażę pani trzy cyfry. Proszę mi powiedzieć, czy dostrzeże pani jakieś podobieństwo między nimi.

(Mleczarz pokazuje trzy razy tą samą kartkę z wypisaną liczbą trzy)

KOBIETA
Same trójki.

MLECZARZ
Nie. Proszę pomyśleć.

(Pani Pim bardzo głęboko się zamyśla. Zbliżenie na jej twarz wyrażającą wysiłek umysłowy)

KOBIETA
Same trójki?


MLECZARZ
Nie. Same trójki. Teraz powiem jakieś słowo, a pani powie, jakie skojarzenie przyszło pani do głowy. Ile kubków pani sobie życzy?

KOBIETA
Trzy?

MLECZARZ
Jogurt?

KOBIETA
Nie.

MLECZARZ
Śmietanka?

KOBIETA
Nie.

MLECZARZ
Jajka?

KOBIETA
Nie.

MLECZARZ
Cóż, wyraźnie cierpi pani na depresyjny kompleks libido. Nieszczęśliwe dzieciństwo, silny brak poczucia bezpieczeństwa w okresie dojrzewania, a to wszystko prowadzi do kompleksu libido.

KOBIETA
(Krzycząc)

Więc pan jest cholernym mleczarzem!

MLECZARZ
Niech pani nie krzyczy. Nie tym tonem do mnie. Proszę teraz iść ze mną do mleczarni. Zrobimy kilka testów.

KOBIETA
Mam lepsze rzeczy do roboty, niż iść do mleczarni.

MLECZARZ
Pani Szczurek, wybaczy pani, ale musi pani poddać się leczeniu psychiatrycznemu. Nie twierdzę, że wycieczka do mleczarni panią wyleczy, ale wielu marnie zarabiających robotników nieźle się ubawi.

KOBIETA
Ale jak potem wrócę do domu?

MLECZARZ
Odwiozę panią moją furgonetką psychiatryczną.

(Wychodzą przed dom i idą chodnikiem w kierunku furtki. W oddali słychać miauczenie kota. Przechodzą obok murku na którym leży kot. Na ekranie widać napis "Kot" i strzałkę wskazującą zwierzaka. Mleczarz i kobieta podchodzą do furgonetki. Kot eksploduje w dużej ilości dymu. Kobieta wskazuje na pakę wozu, gdzie leżą jakieś papiery)

KOBIETA
Co to takiego?

MLECZARZ
Historie chorób.


(Oboje wchodzą do kabiny. Mleczarz uruchamia samochód i ruszają. Z furgonetki słychać sygnał - powtarzane słowo "psychiatra". Na ulicy pojawia się gość w kitlu lekarskim i ruchem ręki zatrzymuje furgonetkę)

LEKARZ
Dzień dobry. Nasz stały psychiatra nie przyjechał dziś rano, a ja cierpię na blokadę ego, przez co moja żona jest przesadnie apodyktyczna i oboje wpadamy w nerwicę depresyjną.

MLECZARZ
Rozumiem, kto pana leczy?

LEKARZ
Psychiatrzy nabiałowi z Jersey.

MLECZARZ
Znam tę firmę.

(Ślini ołówek)

Jaki jest pański zawód?

LEKARZ
Jestem lekarzem.

MLECZARZ
To nie pan siedział przed chwilą pod Szkotem?

LEKARZ
Ja, ale jestem lekarzem. Właściwie ginekologiem, ale to była przerwa obiadowa.

MLECZARZ
(Pokazuje lekarzowi kartonik z napisem "dwa kubki śmietany")

Co to panu przypomina?

LEKARZ
Dwa kubki śmietany.

MLECZARZ
Dobrze. Wyraźnie cierpi pan na poważne zaburzenia osobowości, manifestujące się obsesją mleczarską. Może być jeszcze gorzej, jeśli ma pan więcej gotówki.

LEKARZ
Rozumiem. Poproszę kubek jogurtu.

(Cięcie. Gabinet lekarski. Za biurkiem siedzi doktor Śmietana, któremu brakuje połowy wąsów)


DOKTOR ŚMIETANA
Przy okazji chciałbym zaprotestować przeciwko nieustannemu pokazywaniu psychiatrów na poczekaniu wydających opinie o problemach pacjentów, bez uprzedniego zapoznania się z historią ich choroby...

(Cięcie. Powrót do sceny z furgonetką)

MLECZARZ
To tylko przypuszczenie, skoro nie zapoznałem się z historią pańskiej choroby.

(Cięcie. Siedzący mężczyzna w marynarce na tle gołej ściany)

MĘŻCZYZNA
Protestuję przeciwko ludziom, którzy pochopnie protestują, nie upewniwszy się, czy jest sens protestować.

(Cięcie. Gabinet doktora Śmietany)

DOKTOR ŚMIETANA
Mnie ma pan na myśli?

(Cięcie. Powrót do mężczyzny)

MĘŻCZYZNA
Niekoniecznie. Jednak, pragnę podkreślić, że przedstawiciel Brytyjskiego Towarzystwa Lotniczego nosił spinki klubu tanecznego Brytyjskiego Stowarzyszenia Psychiatrów.

(Cięcie. Gabinet doktora Śmietany. Ten podparty na łokciu)

DOKTOR ŚMIETANA
Też to zauważyłem.

(Cięcie. Za biurkiem rzecznik BALPA. Demonstruje swoje mankiety)

RZECZNIK BALPA
To nie są spinki klubu tanecznego Brytyjskiego Stowarzyszenia Psychiatrów.

(Cięcie. Facet zasłaniający sobie usta)

MĘŻCZYZNA
No to przepraszam.

(Cięcie. Powrót do biura rzecznika BALPA)

RZECZNIK BALPA
To spinki klubu Brytyjskiej Korporacji Lukierniczej Gilberta i Sullivana. Noszenie ich to nasz prywatny żart. Mój przedmówca powinien to sprawdzić, zanim sam zaczął pochopnie protestować.

(Cięcie. Gabinet doktora Śmietany)

DOKTOR ŚMIETANA
Będzie miał nauczkę.

(Cięcie. Powrót do biura rzecznika BALPA)

RZECZNIK BALPA
Przy okazji protestuję przeciw programom, zawierającym zbyt wiele protestów. Przeciętnego widza zaczyna to już nudzić.

(Cięcie. Przeciętny widz siedzi na krześle w studiu telewizyjnym. Powolny odjazd kamery)

PRZECIĘTNY WIDZ
Protestuję przeciwko ludziom, którzy wtrącają swoje trzy grosze, protestując przeciw innym protestującym ludziom. Najwyższy czas już coś z tym zrobić.


((16 tonowy odważniki przygniata przeciętnego widza. Cięcie. Widać kobietę ubraną w strój ludowy, niosącą na żerdzi dwa wiadra. Przechodzi obok zaparkowanej furgonetki psychiatrycznej, z której wychodzi mleczarz)


MLECZARZ
Siostro! Zaprowadź panią do doktora Śmietany.

SIOSTRA
Tędy proszę.

KOBIETA
Wolałabym najpierw.

(Mleczarz i siostra wznoszą palce w górę w geście ostrzeżenia. Zrezygnowana kobieta podąża za siostrą. Wchodzą do gabinetu doktora Śmietany)

SIOSTRA
Pani Pim do pana, doktorze.

DOKTOR ŚMIETANA
Audrey zajmie mi jeszcze pięć minut. Zaprowadź panią do poczekalni

(Siostra i kobieta wychodzą, natomiast doktor Śmietana udaje się w stronę kozetki, na której leży krowa)

DOKTOR ŚMIETANA
Audrey, od kiedy myślisz, że jesteś krową?

(Cięcie. Siostra cały czas niesie wiadra na żerdzi, a za nią idzie kobieta. Kroczą między budynkami, mijają stado krów. Cięcie. Wychodzą na polanę i mijają przenośną budkę, przy której stoją ubrana w fartuch sprzedawczyni i mężczyzna w marynarce. Cięcie. Następna polana, na której stoi biskup i uczy się tekstu z kartek.)

BISKUP
Panie Belpit, nogi bardzo panu spuchły!

(Cięcie. Kolejna polana, na której za biurkiem siedzi sekretarka odwrócona tyłem do ekranu. Słychać odgłos pisania na maszynie. Cięcie. Siostra i kobieta przechodzą obok drzew, przy których stoi wypchany królik. Po chwili następuje wybuch z dużą ilością dymu. Cięcie. Znowu polana z przenośną budką. Pani Pim zatrzymuje się na chwilę i niepewnie rozgląda. Idąc za siostrą cały czas patrzy wstecz. Docierają do miejsca, gdzie ćwiczy Biskup)

BISKUP
Panie Belpit, nogi bardzo panu spuchły!

(Biskup kończy kwestię gardłowym okrzykiem, a kobieta aż podskakuje z wrażenia. Cięcie.)

ciąg dalszy odcinka nr 16

Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Spisał i uzupełnił: Marcin Gutek
zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2006 Ireneusz Siwek

Strona główna Napisz do mnie Księga gości