|
|

PORADY ZAWODOWE
DORADCA John Cleese
SARDELA Michael Palin
NARRATOR Terry Jones
WIKING Terry Jones
DAVID POPAPRANIEC Graham Chapman
[zaciemnienie; słychać głosy śpiewające : Porady zawodowe, porady zawodowe...; rozjaśnienie; zbliżenie twarzy doradcy, który również wyśpiewuje kwestię : porady zawodowe; odjazd kamery; typowe biuro; na środku stoi biurko, przed którym, obok krzesła, stoi pan Sardela, ubrany w typowo angielskim, przeciętnym, urzędniczym stylu; za biurkiem siedzi doradca, który patrzy na zegarek, rozgląda się w przeciwnym kierunku do miejsca gdzie stoi Sardela; odwraca głowę i spostrzega Sardelę]
URZĘDNIK O, pan Sardela! Proszę siadać.
SARDELA Dziękuję.
[siada na krześle przed biurkiem]
Jak to miło posadzić gdzieś tyłek. Ładna dziś pogoda
URZĘDNIK Dość tego pieprzenia! Panie Sardela, prosił nas pan o wybranie dla pana najodpowiedniejszego zawodu.
SARDELA Zgadza się.
URZĘDNIK Mam tu wyniki rozmów i testów przeprowadzonych z panem w ubiegłym tygodniu, które pomogły nam w ustaleniu portretu pańskiej osobowości. Tak więc, mogę panu śmiało powiedzieć, ze jest pan wprost stworzony do pracy w księgowości.
SARDELA
[zaskoczony]
Ale ja jestem dyplomowanym księgowym!
URZĘDNIK Doskonale. Niech więc pan wraca do biura.
[Sardela wstaje z krzesła i siada ponownie]
SARDELA Pan nic nie rozumie. Od dwudziestu lat jestem księgowym. Chce czegoś nowego, ekscytującego, co tchnie we mnie nowe życie.
URZĘDNIK Przecież księgowość jest ekscytująca.
SARDELA Ekscytująca? Bynajmniej! Jest nudna! Boże drogi, nawet pan nie wie jaka nudna! Przerażająco monotonna, jednostajna, męcząca i wprost niewyobrażalnie nudna.
URZĘDNIK Rozumiem panie Sardela, ale wyniki badań ujawniły nam, że jest pan człowiekiem wyjątkowo nudnym. Nasi eksperci piszą o panu: odrażająco nudny facet, pozbawiony wyobraźni, ograniczony, bez charakteru, łatwo go zdominować, nie ma poczucia humoru, potrafi człowieka zanudzić na śmierć, jest niedomyty i odstręczający. W innych zawodach nie miałby pan szans, podczas gdy w księgowości te właśnie cechy charakteru, są najmilej widziane.
SARDELA Pan nie rozumie! Szukam nowego zajęcia, nowego życia, nowego sensu istnienia! Proszę mi pomoc.
URZĘDNIK Wie pan co chciałby robić?
SARDELA Tak.
URZĘDNIK Słucham!
SARDELA
[podniecony]
Poskramiać lwy!!!
URZĘDNIK Rozumiem, ale to zbyt gwałtowny awans z księgowego zostać od razu poskramiaczem lwów! Może lepiej byłoby gdyby zaczął się pan rozwijać w tym kierunku, popracował trochę w bankowości?
SARDELA Nie mogę czekać!
[zrywa się z krzesła, bierze je do rąk i wykonuje krótkie pchnięcia niczym pogromca zwierząt]
Jutro rano o dziewiątej chcę być na miejscu i poskramiać.
[stawia krzesło i siada]
URZĘDNIK No tak, ale jakie ma pan kwalifikacje?
SARDELA Mam cylinder!
URZĘDNIK Cylinder?
SARDELA Tak. Cylinder poskramiacza lwów z napisem "poskramiacz lwów". Kupiłem go u Harrodsa. Napis zapala się w ciemności, jak wielki neon, i pozwala poskramiać lwy, gdy zmęczone udają się na spoczynek. Za dnia można ten napis wyłączyć, żeby nie marnować energii elektrycznej, co potem zwiększa koszty uzyskania, o czym jest mowa w paragrafie 335d.
URZĘDNIK Rozumiem. Ale rzecz w tym, że jeśli teraz zadzwonię do cyrku i powiem: "Słuchajcie. Jest u mnie czterdziestopięcioletni księgowy, który chce zostać poskramiaczem lwów", nie spytają mnie czy ma własny cylinder. Spytają raczej czy miał pan jakieś doświadczenia z lwami.
SARDELA Widziałem je w ZOO.
URZĘDNIK Dobrze, dobrze, dobrze.
SARDELA To takie małe brązowe zwierzątka futerkowe, z krótkimi nóżkami i długimi nosami. Łatwo takie poskromić. Nie będę miał z nimi żadnych problemów. Z natury wyglądają na poskromione.
URZĘDNIK A jak wysokie są te lwy?
SARDELA Mniej więcej...
[pokazuje dłonią na wysokości tuż poniżej swojego kolana]
...takie. Nie przestraszą mnie!
URZĘDNIK Czy te lwy zjadają mrówki?
SARDELA Owszem.
URZĘDNIK Obawiam się, panie Sardela, że ma pan na myśli mrówkojada.
SARDELA Słucham?
URZĘDNIK Mrówkojad. Nie lew. Widzi pan, lew to wielka, dzika bestia o wysokości pięciu stóp i długości dziesięciu stóp, ważąca jakieś czterysta funtów, biegająca czterdzieści mil na godzinę, wyposażona w wyszczerzone zęby i ostre jak brzytwa pazury. Rozszarpie pana nim zdąży się pan przedstawić.
[wyjmuje spod biurka zdjęcie lwa]
Wygląda tak!
[szybkim ruchem podsuwa zdjęcie przed oczy Sardeli, który przeraża się śmiertelnie]
SARDELA Aaaaaaa!
[Sardela, obejmują głowę ramionami, opuszcza ją na biurko; doradca odkłada zdjęcie lwa na biurko]
URZĘDNIK [do kamery]
Najwyższy czas na kawałek drewna.
[cięcie; napis "MODRZEW"; cięcie; zdjęcie modrzewia]
NARRATOR Modrzew.
[cięcie; biuro; Sardela podnosi głowę]
URZĘDNIK Mam dzwonić do cyrku?
SARDELA Nie... Spodobał mi się pański pomysł żeby wolniej dochodzić do celu, pracując w ubezpieczeniach...
URZĘDNIK Lub bankowości.
SARDELA ...lub bankowości. Właśnie! Bankowość! To coś dla mężczyzn.
[zrywa się z krzesła, bierze je do rąk i wykonuje krótkie pchnięcia niczym pogromca zwierząt; doradca patrzy na niego z politowaniem]
Podróże, mocne wrażenia, podejmowanie decyzji, od których zależeć może czyjeś życie.
[siada]
URZĘDNIK Wspaniale.
[bierze do ręki słuchawkę telefonu stojącego na biurku]
Połączyć pana z bankiem?
SARDELA
[impulsywnie]
Tak...
[spuszczając z tonu]
...Albo jeszcze nie teraz! To ważna decyzja. Muszę to przemyśleć. Wie pan, nie chcę niczego robić pochopnie.
[doradca odkłada słuchawkę na widełki aparatu telefonicznego]
Dam panu znać za trzy tygodnie.
[zbliżenie twarzy doradcy]
URZĘDNIK [do kamery]
Oto jeden z wielu przykładów na to co księgowość robi z ludzi. Jedynym sposobem zwalczenia tej choroby społecznej jest poinformowanie społeczeństwa o jej konsekwencjach. Pokazanie młodym...
[spoza kadru słychać rzężenie Sardeli; odjazd kamery; Sardela pochylony nad biurkiem przebiera palcami, jakby pokazując niewidzialne rzędy liczb; doradca spogląda na niego; zbliżenie twarzy doradcy]
...że nie warto. Datki proszę wysyłać pod ten adres.
NAPIS: LIGA WALKI Z KSIĘGOWOŚCIĄ
55, LINCOLN HOUSE,
BASIL STREET,
LONDON, S.W. 3
[cięcie; zbliżenie okładki czasopisma "Physique", trzymanego przez czyjeś ręce; na okładce kolorowa fotografia młodego kulturysty; czasopismo jest, zapewne, z rozkładówką, którą ręce czytającego rozkładają i składają; czytającym jest Popapraniec, który spostrzegłszy, że jest na wizji szybko odkłada czasopismo, wsadzając je do brązowej, papierowej koperty]
POPAPRANIEC
Oooo!
[uśmiecha się idiotycznie]
To było zabawne. Prawda?
[cięcie]
WIKING
Wcale nie, cioto!
[cięcie]
POPAPRANIEC
Cześć żeglarzu.
[cięcie]
WIKING
U nas nie miałbyś szans. Z nami pływali tylko twardziele.
[cięcie]
POPAPRANIEC Słyszałem co innego.
ciąg dalszy odcinka nr 10
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Spisali: Janosz Dobrosz i Ireneusz Siwek
Dotłumaczył i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|