|
|

PRZYPADKI - WYPADKI
LOKAJ Graham Chapman
MĘŻCZYZNA Eric Idle
POKOJÓWKA Carol Cleveland
OGRODNIK Terry Jones
POLICJANT Michael Palin
SIR WILLIAMS Graham Chapman
BARNES Michael Palin
BISKUP Michael Palin
[drzwi z wizytówką, na której widnieje napis "S(pół)AŁATka z (o.o.) KREWETEK"; do drzwi podchodzi lokaj z mężczyzną; lokaj otwiera drzwi i przepuszcza mężczyznę, który - cięcie - wchodzi do salonu; za nim wchodzi lokaj; w salonie znajdują się m.in. kominek, nad którym wisi lustro; obok drzwi stoi komoda z książkami; przed komodą stoliczek, na którym stoją butelki z alkoholem; na środku stoi ława, na której leżą czasopisma]
LOKAJ Proszę tutaj zaczekać. Pan Thompson zaraz przyjdzie.
MĘŻCZYZNA W porządku. Pięknie dziękuję.
[lokaj wychodzi; mężczyzna bierze z ławy gazetę; nagle lustro spada na podłogę rozbijając się z głośnym brzękiem; wystraszony mężczyzna odkłada gazetę i obraca się w kierunku lustra; wchodzi lokaj]
MĘŻCZYZNA Lustro spadło ze ściany.
LOKAJ Słucham?
MĘŻCZYZNA Lustro spadło... ze ściany... spadło.
LOKAJ
[uprzejmie aczkolwiek z niedowierzaniem]
Rozumiem. Proszę zaczekać. Przyniosę ścierkę.
[lokaj wychodzi i zamyka drzwi za sobą; mężczyzna znowu bierze gazetę z ławy; nagle, z wielkim hukiem, przewraca się komoda z książkami przygniatając stoliczek z butelkami; mężczyzna gwałtownie odkłada gazetę na ławę i odwraca się w kierunku leżącej na podłodze komody; wchodzi lokaj i patrzy zdegustowany na przewróconą komodę]
MĘŻCZYZNA Yyyy... przewróciła się.
LOKAJ Tak, proszę pana?
MĘŻCZYZNA Po prostu... przewróciła się.
LOKAJ Doprawdy, proszę pana?
MĘŻCZYZNA Tak. Ja... ja jej nie dotykałem.
LOKAJ
[uprzejmie aczkolwiek z ironią w głosie]
Oczywiście, sama się przewróciła.
MĘŻCZYZNA Tak. Właśnie tak po prostu.
LOKAJ Proszę się nie ruszać. Sprowadzę pomoc.
[wychodzi]
MĘŻCZYZNA Tak, przewróciła się.
[wchodzi pokojówka i lustruje salon]
POKOJÓWKA Wielki Boże! Co za bałagan! To pan tak narozrabiał?
MĘŻCZYZNA Nie, nie. To nie moja robota. To tak samo... Samo się zrobiło.
POKOJÓWKA Eee? Dobra...
[podnosi z podłogi sztylet i podaje mężczyźnie]
Niech pan to potrzyma. Zaraz tu posprzątam.
MĘŻCZYZNA
[oglądając sztylet]
O! Ładna rzecz. Co to takiego?
[odwraca się w kierunku pokojówki, trzymając sztylet ostrzem przed siebie]
POKOJÓWKA
[podchodzi do mężczyzny]
To brazylijski sztylet.
[potyka się i wpada na mężczyznę, nadziewając się na sztylet]
Oooh!
[martwa pokojówka osuwa się na podłogę; mężczyzna w pokrwawionych dłoniach trzyma pokrwawiony sztylet; z przerażeniem połączonym z niedowierzaniem spogląda na sztylet i na ciało pokojówki leżącej na wznak na podłodze z plamą krwi na fartuszku; wchodzi lokaj z ogrodnikiem; obaj są wyraźnie przerażeni]
MĘŻCZYZNA Upadła prosto na... na sztylet.
OGRODNIK [przerażony]
Tak, oczywiście. Ona nie żyje, proszę pana.
[lokaj wychodzi; ogrodnik wycofuje się aby nie znajdować się zbyt blisko mężczyzny]
MĘŻCZYZNA Tak. Podała mi sztylet, poślizgnęła się i westchnęła - "Oooo"
OGRODNIK
[cofając się przed mężczyzną]
Tak, rozumiem.
MĘŻCZYZNA
[podchodząc bliżej do ogrodnika]
Ja tego nie...
OGRODNIK
[cofając się coraz szybciej]
No jasne. Oczywiście, że nie, proszę pana. Jak najbardziej rozumiem.
MĘŻCZYZNA Ja naprawdę jej... ona sama...
OGRODNIK
[cofając się znalazł się przy parapecie okna]
Upadła?
MĘŻCZYZNA [zbliżając się do ogrodnika i wyciągając ku niemu ręce]
Upadła.
OGRODNIK
[cofając się, przechyla się przez parapet; wybija plecami szyby i wypada przez okno na zewnątrz]
Aaaaaaaaaaaaa!
MĘŻCZYZNA [parząc przez okno za spadającym ogrodnikiem]
Najmocniej przepraszam!
[wchodzi lokaj z umundurowanym policjantem; lokaj wskazuje na mężczyznę]
LOKAJ To on.
POLICJANT W porządku.
[podchodzi do mężczyzny]
MĘŻCZYZNA
[wystraszony i zdruzgotany sytuacją]
Witam, panie władzo. Zdarzył się wypadek. Właściwie kilka wypadków.
POLICJANT
Owszem, proszę pana.
[prawą ręką delikatnie chwyta mężczyznę za łokieć]
Proszę ze mną.
[lewą ręką chwyta się za klatkę piersiową w okolicy serca]
Aahh! Moje... moje serce. Aaaa!
[pada]
LOKAJ
[wchodząc na środek salonu]
Ty gnoju! Zapłacisz mi za to!
[żyradol odrywa się od sufitu i z hukiem, tworząc tumany kurzu, spada na lokaja, który pada przygnieciony ciężarem żyrandola]
MĘŻCZYZNA
[przerażony spogląda na pobojowisko w salonie]
Nie będę dłużej czekać.
[rusza w kierunku drzwi]
Zatelefonuję.
[zamykając drzwi od zewnątrz]
Przepraszam.
[cięcie; mężczyzna znajduje się na zewnątrz przed drzwiami; stojący obok zegar przewraca się; mężczyzna zaczyna uciekać; pękają szyby w regale; mężczyzna zbiega po schodach; w międzyczasie ze ścian spadają obrazy, upada zbroja; mężczyzna dopada drzwi wyjściowych, na chwilę zatrzymuje się i ogląda z trwogą w oczach; wychodzi i zamyka za sobą drzwi; cięcie; widok budynku, który po chwili eksploduje; przy fragmentach framugi, przed pryzmą dymiącego gruzu, stoi mężczyzna, z klamką, która wraz z fragmentem drzwi, pozostała w jego w dłoni; bezradnie rozgląda się dookoła]
Przepraszam.
[z pryzmy gruzów schodzą członkowie stowarzyszenia, nie zwracając uwagi na stojącego mężczyznę]
SIR WILLIAM
Tym razem chyba nareszcie wydostaliśmy się.
BARNES
Kapitalnie! Gdzie ta szkoła?
SIR WILLIAM
[pokazując przed siebie]
Chyba tam.
[wszyscy idą w kierunku wskazanym przez sir Williama, przechodząc obok zdezorientowanego mężczyzny; cięcie; biskup stoi na tle drzew; w dłoniach trzyma kartkę papieru]
BISKUP
[zawodząc piskliwym głosem]
Panie Belpit, nogi bardzo panu spuchły!
[nadchodzą członkowie stowarzyszenia z sir Williamem na czele i zatrzymują się przy biskupie]
SIR WILLIAM
[do biskupa]
Przepraszam czy to szkolna sala gimnastyczna?
BISKUP
Przykro mi, ale nie wiem. Nie jestem z tego skeczu. Mój pójdzie za tydzień.
[odchodzą]
Panie Belpit...
[cięcie; członkowie stowarzyszenia podchodzą pod budynek, przed którego drzwiami stoi tablica z napisem "SIEDEM NARZECZONYCH DLA SIEDMIU BRACI"]
SIR WILLIAM
Jesteśmy na miejscu.
[wchodzą do budynku; cięcie; wnętrze baru; za plastikowym stołem siedzi spiker palący papierosa na drugim planie widać bufet]
SPIKER
Sami jakoś trafili na miejsce, więc nie muszę niczego zapowiadać. A więc, ponownie łączymy się ze szkołą.
ciąg dalszy odcinka nr 18
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|