|
|

"CHRUPIĄCA ŻABKA"
INSPEKTOR PRALINA John Cleese
PODINSPEKTOR PAPUGA Graham Chapman
MILTON Terry Jones
(inspektor Pralina na ulicy)
INSPEKTOR PRALINA To znowu ja. Wciąż jestem na filmie, ale za chwilę pojawię się w studiu.
(znika; cięcie; studio; drzwi otwierają się; Inspektor Pralina wchodzi do środka)
INSPEKTOR PRALINA (do kamery z głupim uśmieszkiem)
Cześć.
(idzie; za nim podąża konstabl Papuga, niosący pod pachą okrągłą bombonierkę; podchodzą do biurka, za którym siedzi pan Milton)

Pan Milton? Czy pan jest dyrektorem i właścicielem wytwórni czekolady "Whizzo"?
MILTON Tak jest.
INSPEKTOR PRALINA Podinspektor Papuga i ja jesteśmy z wydziału higienicznego i chcemy porozmawiać z panem na temat bombonierki "Wyrób ze znakiem jakości Whizzo".
(Papuga kładzie na biurku bombonierkę)
MILTON Słucham.
INSPEKTOR PRALINA Pozwoli pan, że zaczniemy od początku. Najpierw mamy "Wiśniowy Przysmak", który jest wyjątkowo paskudny, ale za to nie możemy pana skazać.
MILTON Zgadza się.
INSPEKTOR PRALINA Potem mamy numer cztery "Chrupiąca Żabka".
MILTON Tak.
INSPEKTOR PRALINA Czy mam rację uważając, że jest tam prawdziwa żaba ?
MILTON Owszem, taka malutka.
INSPEKTOR PRALINA Jaka to żaba?
MILTON Martwa.
INSPEKTOR PRALINA Ugotowana?
MILTON Nie.
INSPEKTOR PRALINA Co, surowa żaba?

(konstabl Papuga rozgląda się; wyraźnie zbiera mu się na wymioty)
MILTON Stosujemy tylko najlepsze małe żabiątka, schwytane o świcie i dostarczone samolotem z Iraku, przemyte w najczystszej wodzie źródlanej, ekologicznie zabite, polane wspaniałą szwajcarską, mleczną czekoladą i zamrożone w glukozie.
INSPEKTOR PRALINA Pięknie, ale mimo wszystko to żaba!
MILTON A cóż by innego?
INSPEKTOR PRALINA Nie wyjmujecie nawet kości?
MILTON Gdybyśmy wyjęli kości, nie byłaby chrupiąca. Prawda?
INSPEKTOR PRALINA Podinspektor Papuga zjadł taką jedną.
PODINSPEKTOR PAPUGA Przepraszam na moment.
(pośpiesznie wychodzi, zasłaniając dłonią usta)
MILTON Przecież tam jest wyraźnie napisane "Chrupiąca Żabka".
INSPEKTOR PRALINA Podinspektor sądził, że to migdał. Ludzie nie spodziewają się żaby w czekoladce. Pomyślą, że to jakaś atrapa żaby.
MILTON Atrapa?! Nie stosujemy żadnych sztucznych składników!
INSPEKTOR PRALINA Mimo to ostrzegam pana, że napis "Chrupiąca Żabka" będzie pan musiał zastąpić innym, brzmiącym "Chrupiąca, surowa, z niewyjętymi gnatami, prawdziwa, martwa żaba", jeśli chce pan uniknąć oskarżenia.
MILTON A co z naszymi obrotami?
INSPEKTOR PRALINA Mam to w nosie, muszę chronić konsumenta. Zobaczmy co tu jeszcze mamy.
(wraca konstabl Papuga z nieciekawą miną, wynikającą z ostrym wymiotowaniem na zapleczu)
To był numer piąty, prawda?
(podinspektor Papuga kiwa głową)
"Bombka - Barani Pęcherz".
(podinspektor pośpiesznie wybiega)
Co to za smakołyk?

MILTON Bierzemy najsoczystsze plasterki świeżego, baraniego pęcherza, wypróżniamy go, dusimy na parze, posypujemy sezamem i przybieramy wymiotami skowronka.
INSPEKTOR PRALINA Wymiotami skowronka?!
MILTON Tak jest.
INSPEKTOR PRALINA Tam nie ma ani słowa o wymiotach skowronka.
MILTON Owszem, na odwrocie, wśród składników, zaraz za benzoesanem sodu, jest ptasie mleczko.
INSPEKTOR PRALINA (ogląda spód bombonierki)
To za mało. Na bombonierce powinien znajdować się wielki, czerwony napis : "Uwaga - wymioty skowronka!
MILTON Sprzedaż spadłaby na łeb, na szyję.
INSPEKTOR PRALINA Dlaczego więc nie zajmie się pan wyrobem bardziej tradycyjnych wyrobów cukierniczych, jak pralinki czy kremówki. O ile wiem są bardzo popularne.
(podinspektor Papuga wchodzi przez drzwi)
A cóż to ma być? "Masa karalusza"...
( podinspektor Papuga zawraca w drzwiach i z pełnymi ustami wybiega)
..."Wrzody w galaretce"? Albo to, "Sprężysta niespodzianka", czekoladowe jajko niespodzianka?
MILTON To nasza specjalność powleczona ciemną, mleczną czekoladą. Gdy ją włożyć do ust, wyskakują sprężynujące bolce i przekłuwają policzki.
INSPEKTOR PRALINA I to ma być smakołyk?! Wkładając czekoladkę do ust, nikt nie oczekuje przekłucia policzków! Opis bombonierki jest niewłaściwy, a więc zabieram pana ze sobą na posterunek.
MILTON (do kamery)
Czarujący gliniarz.
INSPEKTOR PRALINA Nie gadać do kamery.
MILTON Przepraszam.
(wychodzą; w drzwiach mijają podinspektora Papugę, który wchodzi do środka i staje przed kamerą; jest zmęczony wymiotowaniem i odbija mu się nieprzyjemnie)
PODINSPEKTOR PAPUGA Gdyby ludzie patrzyli co kupują w cukierni, człowiek nie traciłby tyle czasu w służbie narodu, a klienci nie musieliby poddawać się płukaniu żołądków, ani nie przesiadywaliby tyle w publicznych toaletach.
(ma tzw. "cofkę" wobec czego zatyka chusteczką usta; cięcie)
ciąg dalszy odcinka nr 6
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek
    
|