Sprzęt turystyczny - palnik Optimus NovaZawartość tej strony:
Na innych stronach:
Optimus Nova - pierwsze wrażeniaZalety z punktu widzenia osoby użytkującej palnik przez ok. 6 tyg. (tekst z połowy marca 2005 r.):
Wady:
Cechy dyskusyjne:
|
![[ palnik Optimus Nova w otulony wiatrołapem domowej roboty ]](zdjecia_103_0389.jpg)
Butelka 0,6 l będąca w komplecie z palnikiem: pojemność robocza (z pompką) 0,45 dm3, poj. do transportu (z zakrętką) 0,53 dm3, poj. całkowita 0,6 dm3, stwierdzone doświadczalnie minimalne użyteczne napełnienie benzyną ekstrakcyjną to 0,015 dm3 (1/30 pojemności roboczej). Do naprawy w terenie wystarczy dołączony klucz, natomiast do całkowitego rozebrania (blaszki mocujące nóżki i uchwyt zaworu) potrzebny jest dodatkowo imbus 2 mm. Poniżej dane paru użytecznych drobiazgów:
Dlaczego składany uchwyt zaworu nie daje się złożyć przy w pełni zakręconym zaworze (ktoś napisał, iż oni chyba wszystkie palniki składają w poniedziałki)? Otóż jeśli zgasimy palnik i pozostawimy go do ostygnięcia (ja w tym momencie już składam uchwyt), to może się okazać, że zawór został zakleszczony. Nic dziwnego, skoro pracuje rozgrzany. Pozostawienie go odkręconym rodzi oczywiście problem, jeśli przy kolejnym gotowaniu podłączymy butelkę i zaczniemy pompować, nie sprawdziwszy uprzednio zaworu. Ale na to też jest rada: strona z oznaczeniami (+/- i napisem) musi być ustawiona do góry, to chyba logiczne. Swoją drogą, niedługo po zakupie odkręciłem uchwyt i zamontowałem go odwrotnie, po czym wypróbowawszy taką wersję wróciłem do oryginalnej. Kwestia filtrów: po co dwa i w jakim celu pierwszy jest z b. drobnej siateczki metalowej? Odnoszę wrażenie, iż zadaniem pierwszego jest zatrzymanie większych zanieczyszczeń mechanicznych i przepuszczenie dalej paliwa, nawet jeśli wskutek mrozu zaczęło gęstnieć. Drugi natomiast, zrobiony z porowatej białej masy, znajdując się z boku rurki doprowadzającej paliwo do dyszy pracuje w nieco wyższej temperaturze i jest w stanie dokonać dokładniejszego przefiltrowania płynnego już paliwa. Test kuchenki Optimus Nova w warunkach "bojowych"Wiatr: miejsce osłonięte, boczne porywy do ok. 3-4oB Kuchenka wraz z napełnionym czajnikiem i zapasem wody została schłodzona do
temp. otoczenia (woda - prawie), pomiary objętości były wykonywane natomiast w temp.
23oC (gęstość jest dla 15). Ekran termiczny jest przerobioną wersją
samoróbki do Whisperlite (zdjęcie
jest tutaj), z tym, że dolna pozioma część jest umieszczona jak w
Zużycie: 28,9 g/1,5 dm3 wody (38 cm3, d=0,76 g/cm3),
Na taki wynik wpłynęło m.in. przedwczesne odwrócenie butelki z paliwem (cóż, w momencie robienia testu miałem ją dopiero 10 dni), skutkiem czego musiałem palnik rozpalić ponownie, po to tylko by od razu znów odwrócić butelkę, przez 15-20s doprowadzić wodę do wrzenia i przez kolejną minutę dać się dopalić reszcie paliwa (oczywiście można też zakręcić zawór i zlać resztkę paliwa). Sądzę, że przy nieco większym doświadczeniu w tych warunkach na tej samej ilości paliwa byłbym w stanie zagotować o około 1/3 czajnika więcej. Można byłoby pokusić się jeszcze o zastosowanie naczynia z ciemnym pokryciem, pochłaniającego więcej promieniowania podczerwonego, o większej średnicy (17-18 cm?) i zobaczyć czy nie da się uzyskać jeszcze wyższej sprawności (dla porównania: http://www.aye.dk/multifuel/). Zaraz po zakupie zrobiłem podobny test w temp. pokojowej, bez osłony, na 2,25 dm3 wody, z tym, że wtedy ważyłem butelkę z paliwem zamiast mierzyć objętość, a używana waga była wysoce nieprecyzyjna (+/- co najmniej 5 g). Wyszło około 41% sprawności. Uwagi: ponowne rozpalenie gorącej Novy jest nieco szybsze niż Whisperlite - Nova zaczyna pracować praktycznie od razu stabilnym niebieskim płomieniem, Whisperlite musiał się parę sekund dogrzać (pewnie jest to kwestia łuku na rurce kilka cm od dyszy i bardziej "otwartej" konstrukcji). Przy okazji: instrukcje nie kłamią - to jest niebezpieczne z jakimkolwiek palnikiem benzynowym, przy braku doświadczenia. Jeśli nie zapalimy palnika natychmiast, pary paliwa zmieszają się z powietrzem tworząc po chwili sporą (acz niewidoczną) chmurkę. Jeśli mnie pamięć nie myli benzyna jest wybuchowa w mieszaninie 1,5 do 7,5% z powietrzem - przy odrobinie szczęścia można się zmieścić w tym zakresie. Bawiliście się kiedyś balonikami z wodorem? Tutaj efekt może być podobny. Łukowe nóżki w Novie intrygowały mnie początkowo, ale teraz widzę, że oprócz możliwości złożenia całości do postaci małej puszki mają jeszcze jedną zaletę - przy tej średnicy czajnika (14,6 cm) można ciaśniej owinąć osłonę, przy jednoczesnym zachowaniu dobrej stabilności. Inne paliwa: nafta prymusówkaWykonałem próbę rozpalenia i gotowana na nafcie (typ prymusówka, jeszcze ze starych zapasów). Wrażenia: oczywiście masa sadzy w powietrzu przy rozpalaniu, trochę okopcona zewnętrzna część obudowy (od zawietrznej), później nieco żółty płomień przy małym otwarciu zaworu. Gotowanie bez problemu (nie trzeba wymieniać dyszy - niewątpliwa wygoda), nieco wolniejsze niż przy takim samym ustawieniu zaworu i ciśnieniu przy benzynie ekstrakcyjnej. Czajnik miał raptem lekkie żółtawe ślady, co w moim odczuciu świadczy o w prawie pełnym spalaniu nafty; in plus dla konstrukcji palnika, odpowiednio rozgrzewającej i mieszającej z powietrzem pary paliwa. Test nr 2, przy "bardziej słusznej" temperaturze powietrza (tylko wiatr zdezerterował ;-))Wiatr: 0-1oB Chłodzenie kuchenki, czajnika i zapasu wody było przeprowadzane w zdecydowanie krótszym czasie niż w poprzednim teście, jednakże sądząc po temp. wody i lotności benzyny (widocznej przy rozpalaniu), wystarczające do zasymulowania warunków biwakowych. Pomiary objętości były wykonywane w temp. 23oC. Odstęp między pionową cześcią osłony a czajnikiem (śr. 14,6 cm) był porównywalny z uzyskanym poprzednio i wynosił ok. 0,5 cm, aczkolwiek osłona opierała się nieco nierówno na śniegu. Ustawienie zaworu powodowało, iż w powietrzu wydostającym się spomiędzy czajnika a osłony można było ogrzać dłonie, czyli dla oszczędnych 3/4 obrotu zaworu wystarczy. Z drugiej strony uważam, iż 1 i 1/4 obrotu, nieco wyższe ciśnienie (około 22-24 ruchy pompką przy 0,4 l benzyny w butelce) oraz naczynie większej średnicy pozwoliłyby zmniejszyć czas gotowania przy utrzymaniu zbliżonej sprawności. Zużycie: 31,9 g/1,5 dm3 wody (42 cm3, d=0,76 g/cm3),
Butelka została odwrócona na 1:10 przed zawrzeniem czajnika po drugim napełnieniu, przy czym jeśli palnik pracowałby nadal z tym samym ustawieniem zaworu, zgaszenie nastąpiłoby prawdopodobnie po dalszych 30 sek. Zamiast tego przykręciłem zawór, celem sprawdzania możliwości gotowania na wolnym ogniu przy takiej temperaturze (palnik palił się jeszcze ok. 4 min.). Dla zapewnienia w miarę równego ciśnienia w butelce podczas próby, dwukrotnie zostały wykonane po dwa ruchy pompką. Wrażenia: pompka oraz zawór pracowały bez zarzutu (pompka smarowana była 3 tyg. wcześniej, zawór - ani razu od zakupu), jednak uważam, iż do przeprowadzenia bardziej miarodajnej próby zachowania palnika w warunkach zimowych powinno być o 10oC chłodniej. Stabilność małego płomienia była dobra, nawet przy zaworze ustawionym poniżej 1/8 obrotu, aczkolwiek końcówki płomienia robiły się żółte - za mały ciąg z dyszy, przez co następowało niewystarczające wymieszanie z powietrzem. Po łącznym czasie ok. 25 min. pracy, opierające się bezpośrednio na śniegu nóżki wtopione były mniej więcej na grubość blachy, z której są wykonane (ok. 2 mm - myślę, że to niezły wynik). Dla minimalistów: na 3 szklanki herbaty (albo: czy można zużyć paliwo prawie do końca?)Osłona: jednostrona, użyta z racji wyczuwalnego ciągu do wywietrznikaButelka: Optimus 0,6 l, napełniona 15 cm3 Ciśnienie: 27 ruchów tłoczkiem pompki (średni opór) Paliwo: benzyna ekstrakcyjna Zawór: 3/4 obrotu Temp. otoczenia: 23oC Zużycie: 11 cm3 (z rozgrzewaniem), tj. ~1,8 cm3/min. Czas pracy do momentu samoczynnego zgaśnięcia: 06:00 Uwagi: łącznie ze zlanym z wężyka paliwem (parę kropel) w butelce pozostało 4 cm3. Wcześniej przeprowadziłem próbę z 10 cm3, ale palnik pracował tylko przez 40 sekund, w dodatku niezbyt stabilnym płomieniem i pozostało ok. 6 cm3 paliwa. Zgodnie z wynikami tej oraz poprzednich prób, można uznać, iż minimalna porcja benzyny (15 cm3, 1/30 pojemności roboczej butelki 0,6 l) wystarcza do zagotowania 0,75 dm3 wody, przy temperaturze około 20oC, po czym pozostaje około 1/112 poj. roboczej niewykorzystanego paliwa. Sądzę, iż jest to całkiem dobry wynik. :-) Inne paliwa: alkohol etylowy skażony (denaturat)Jak na razie bez powodzenia. Tekst czeka na ponowną próbę i przeredagowanie w oparciu o wnioski z niej. Jakkolwiek wyniki są zbliżone do uzyskanych przez innych (źródło w Usenecie), podejrzewam, iż dobierając odpowiednio ciśnienie oraz osłaniając (np. grubą folią aluminiową czy kawałkiem blaszki stalowej) obszar mieszania paliwa z powietrzem, można byłoby z braku innego paliwa próbować gotowania na alkoholu. Możliwe, iż bez dyszy o innej średnicy ciężko będzie doprowadzić do stabilnej pracy. Inne paliwa: rozpałka do grila (tändvätska) i rozpuszczalnik (lacknafta) (opis dodany: listopad 2006)Najłatwiej dostępnym w Szwecji odpowiednikiem benzyny ekstrakcyjnej zdaje się być miljöbensin ("przyjazna dla środowiska" benzyna do np. kosiarek), jednakże w sytuacji gdy zapas paliwa nieubłagalnie zbliża się ku końcowi zdarza się, iż np. na najbliższej stacji benzynowej jest oferowana wyłącznie w opakowaniach po 5 litrów (a do następnej na trasie kawałek drogi). Rozwiązanie? Tändvätska czyli zwykła rozpałka do grila (podany na opakowaniu skład: węglowodory alifatyczne, tj. n-paraffin, tutaj uwaga: w handlu spotkać można jeszcze rozpałkę bazowaną na alkoholu), która w 1 l plastikowych butelkach występuje w zasadzie w każdym sklepie spożywczym czy stacji benzynowej i wbrew mojemu wcześniejszemu przekonaniu (oraz podawanym w International Fuel Names sugestiom tubylców) nadaje się całkiem dobrze do palnika. Nie wymaga fitrowania (po polskiej benzynie ekstrakcyjnej pozostaje lekki szary osad na sączku), zmniejsza (czy wręcz eliminuje) konieczność okresowego wpuszczania kropli oliwy do złącza wężyka i poza koniecznością umycia dłoni po kontakcie z nią podczas nalewania (raz na półtora tygodnia :-)), kwestią rozpalania oraz pozostawianiem subtelnego nalotu na spodzie menażek nie sprawia problemów. Ciecz bezbarwna, posiada niezbyt intensywny zapach. Rozpalanie: samą zapałką (jeśli macie cierpliwość - ja nigdy tak nie robiłem) albo należy polać "dzwon" palnika ok. 5 kroplami benzyny ekstrakcyjnej i niezwłocznie zapalić - tändvätska zajmnie się od benzyny bez problemu nawet przy wietrze. Na rozgrzanie zużywane jest więcej paliwa niż przy korzystaniu z samej benzyny ekstrakcyjnej i palnik nieco kopci w trakcie tej czynności (aczkolwiek okopcenie zewnętrznej części obudowy czy nóżek zdarzało się sporadycznie i jeśli już, to w niewielkim stopniu). Podczas normalnej pracy palnika płomień sprawiał wrażenie stabilniejszego niż przy benzynie. Nie próbowałem jak sprawdziłaby się polska rozpałka, ale coś czuję, iż nie byłoby tak różowo (filtrowanie, kopcenie). W ramach dalszych prób ("Jak szaleć, to szaleć - dwa kilo mączki kostnej poproszę!" ;-) ) jedno napełnienie butelki palnika wykonałem rozpuszczalnikiem o niskiej zawartości związków aromatycznych, tj. lågaromatisk lacknafta (dostępny w takich samych plast. butelkach 1 l). Wyglądał obiecująco (mniejsza lepkość w porównaniu do rozpłki do grila => niższa temp. wrzenia, słabsze kopcenie?), ale poniżej 1% związków aromatycznych nie oznaczało niestety równie niskich ilości węglowodorów nienasyconych czy cyklicznych (jak sądzę). Efekt? Może palnik nieco szybciej się rozgrzewa niż rozpałką do grila, ale za to bardziej przy tym kopci, menażki były wyraźnie okopcone po gotowaniu (szczególnie przy małym płomieniu). Pozatym lacknafta jest prawie 2 krotnie droższa (38 sek/l) od tändvätska (21-24 sek/l). Można jeszcze byłoby się pokusić o przetestowanie lampolje (coś a'la nasza nafta oświetleniowa/do piecyków), przy czym sądzę, że rozpalanie trwałoby jeszcze dłużej i ilość sadzy nieco wzrosłaby. Ale ugotować kawę pewnie dałoby się. :-) Rzeczywistość nieraz zaskakuje czyli o testach słów kilka (styczeń 2006)Podczas wiosennych (2005 r.) wyjazdów zauważyłem, iż po napompowaniu tłoczek czasem sam wysuwa się, a paliwo wcieka do komory pompki (wymywając stamtąd pełniący rolę smaru olej mineralny). Nie uniemożliwiało to jednak normalnej pracy palnika. W toku dalszego, około tygodniowego użytkowania, po uprzednim przejrzeniu pompki (nie było widać objawów uszkodzenia zaworka) i przesmarowaniu jej, ujawnił się niewielki ubytek w uszczelce zaworka wpuszczającego powietrze do butelki z paliwem. Wskutek złożonej w czerwcu reklamacji, cała pompka została wymieniona na nową i od tego czasu (ponad 4 tyg. użytkowania łącznie) nie było więcej problemów z zaworkiem. Jednak przeanalizowanie wcześniejszych zdarzeń doprowadziło do konkluzji, iż to nie wada zaworka spowodowała powyższy problem. Po pomyślnej próbie gotowania na mrozie (-16oC), ostatnim testem wykonanym w ramach zapoznawania się z nowo nabytym palnikiem było sprawdzenie pracy pompki w niskiej, sprzyjającej awariom temperaturze, kiedy to samoprężne palniki są uważane za bardziej wytrzymałe. Najpierw porcja oleju maszynowego używanego m.in. do smarowania uszczelki tłoczka została ochłodzona na 24h do temp. -35oC, w której zachowała konsystencję b. gęstego miodu z tendencją do krzepnięcia cienkiej warstwy na wierzchu. W efekcie tego założona temp. następnej próby została podwyższona do -30oC i w takich warunkach trzymana była pompka (faktycznie pomiar wykazał -29oC). Test przebiegł pomyślnie, pompka pracowała odczuwalnie ciężej niż w wyższych temperaturach lecz równo, z tym, że pierwsze wciśnięcie tłoczka musiało być wykonane z relatywnie większą siłą niż przy normalnym pompowaniu i słyszalne było głuche stuknięcie. Prawdopodobnie przy umieszczaniu pompki (luzem, nie była wkręconej do butelki) na zaworek opadło nieco szronu, który stopił się a następnie skleił uszczelkę z metalowym korpusem zaworka, powodując po odklejeniu lekkie uszkodzenie, a w następstwie dalszego użytkowania w normalnych warunkach oderwanie fragmentu powierzchni uszczelki. Morał: testy symulujące warunki terenowe należy wykonywać biorąc poprawki na drobne zjawiska fizyczne, które mogą mieć inny niż drobny wpływ na dalsze efekty. Zwilżona paliwem uszczelka w pompce wkręconej do butelki nie miałaby okazji ulec uszkodzeniu w ten sposób... no, może dopóki nie przyszłoby nam do głowy pompować ną wilgotnego powietrza (np. używając zmrożonego palnika w nagrzanym namiocie). ;-) |
![[ Optimus Nova - złożony palnik, pokrowiec i butelka na śniegu ]](zdjecia_146_4626.jpg)
![[ Optimus Nova - rozłożony palnik na śniegu ]](zdjecia_147_4745.jpg)
|
Przy okazji: prezentowane powyżej zdjęcia zostały zrobione przy -20oC mrozie (w Moskwie powiedzieliby: ciepła zima), a sposób odbioru takiej pogody diametralnie zmienia się po napełnieniu żołądka ciepłą strawą. Rozpalanie odbyło się zapałkami - gazowa zapalniczka (czy raczej jej zawartość) po raz kolejny odmówiła współpracy. Wrażenia - rok później (styczeń 2006)Ogólnie jestem zadowolony z kuchenki - prędkość gotowania jest dobra, dokładna regulacja płomienia jest wspaniałą cechą (zupełnie jak na kuchni w domu :)), menażki się nie ześlizgują, żadnej sadzy na dłoniach... i 0,5 l puszek z gazem nie byłbym w stanie dostać za 3-4pln w małych sklepikach wielobranżowych, gdzieś, gdzie diabeł mówi dobranoc. :-) Nakrętka mocująca rurkę z dyszą do zewnętrznego korpusu parę razy delikatnie poluzowała się, ale bez problemu można ją dokręcić znajdująym się w komplecie kluczem i ew. dodać podkładkę sprężystą. Masa w kontekscie noszenia po górach w plecaku jest znośna, dźwięk w warunkach polowych zdecydowanie mniej zwraca na siebie uwagę niż w zamkniętym pomieszczeniu, będąc przy tym wystarczająco specyficznym, aby siedząc w namiocie wiedzieć, iż palnik pracuje prawidłowo, mimo wiatru bądź deszczu. Przy okazji: spore zmniejszenie ciśnienia w butelce (np. 8 ruchów tłoczka zamiast 20-22 przy paliwie do połowy pojemności) powoduje zmianę dźwieku na wyższy (tj. bardziej syczący). Czy kupiłbym jeszcze raz palnik Optimus Nova? Owszem. |
|
Widoczny powyżej "berecik" zmniejsza straty ciepła przez pokrywkę (łatwo stwierdzić o ile - bez niego od wewnątrz szybko skrapla się spora ilość wody, z - małe pojedyńcze krople). Od spodu jest doń przyszyta podszewka, tak aby podczas smażenia nie spowodować stopienia polaru. Rozpalanie - fakty i mityPrzy temperaturze powietrza wahającej się między -6 a -8oC przeprowadziłem próbę kilkukrotnego rozpalania palnika benzyną ekstrakcyjną, przy czym był on gaszony przez zakręcenie zaworu (zwracając uwagę aby ten stygnąc nie zakleszczył się) bądź odwrócenie butelki i dopalenie pozostałości z przewodu paliwowego. Przed i między próbami palnik był pozostawiany aby ostygł do temp. otoczenia. W rezultacie okazało się, iż rozgrzanie do momentu ustabilizowania płomienia zajmowało przy tej temp. 1:00 do 1:10, na co zużywane było średnio 0,6 cm3 paliwa. Benzyna znajdująca się w przewodzie doprowadzającym miała natomiast obj. 4,4 cm3, co pozwala na pracę palnika po przekręceniu butelki z paliwem przez 1:40 przy dużej mocy lub ok. 6:30 przy małym płomieniu. Biorąc pod uwagę powyższe wyniki i stosunkowo niedużą różnicę między wartością opałową mieszaniny propan-butan i benzyny, zamieszczona w aus.bushwalking FAQ sugestia, iż do palnika benzynowego potrzeba 1,6 do 2-krotnie więcej paliwa niż do gazowego, wydaje się być skutkiem korzystania z palników o innej konstrukcji (większa ilość paliwa do rozgrzewania) lub/i zwyczajnie pozostawiania pracującego palnika bez skręcenia go na minimum tudzież chwilowego wygaszania.
Istotną kwestią przy rozpalaniu jest sposób napuszczania i ilość paliwa: powinno ono spłynąć z dyszy na knot (inaczej w temp. pokojowej rozpalanie będzie trwało ok. 50s) i przy średnim ciśnieniu w butelce, zaworze odkręconym o 1/2 obrotu, w temp. pokojowej powinno lecieć przez ok. 2s a na mrozie 4-6s. Dopuszczanie w trakcie rozpalania nie jest tak skuteczne jak przed - paliwo najcześciej nie zdąży spłynąć z dyszy, płomień będzie utrzymywał się na niej zamiast na knocie i nie bedzie ogrzewał dyszy od dołu, tylko poprzez płaskowniki biegnące od dzwonu w dół. Swoją drogą, topienie śniegu do przygotowania obiadu w temp. -25oC pozwoliło mi docenić, iż istotne jest wcześniejsze poznanie posiadanego sprzętu i zaufanie do niego. Plastikowy nap w stuptutach pękł zamiast odpiąć się, ciekawe czy to samo spotkałoby pompkę od palnika MSR Whisperlite? Może lepiej nie zastanawiać się - wizja braku gorącego posiłku jest cokolwiek nieprzyjemna, brrr. :-) Wydajność - podsumowanie
Żaden z powyższych czasów nie odnosi się do gotowania przy stosunkowo wysokim ciśnieniu w butelce i zaworze w pełni odkręconym, więc proszę nie traktować tabelki jako odpowiedzi na pytanie "jak szybko można gotować?". Zdecydowanie można szybciej, ale mniej wydajnie (wydajniej też pewnie się da - kwestia cierpliwości i być może uzupełnienia akcesoriów zabieranych wraz z palnikiem o "Małego Księcia", by czytając go wielokrotnie, niczym mantrę, wprawić się w stan odpowiedni do takich egzystencjonalno-metafizycznych testów! ;->). Zobacz także: zależność czasu gotowania wody od średnicy i rodzaju naczynia. UwagiZawartość powyższej strony stanowi jedynie moje subiektywne odczucie, nie mam powiązań z żadnym z wspomnianych producentów, ani nie byłem przezeń sponsorowany. Stworzenie tych stron miało na celu podzielenie się wrażeniami z użytkowania sprzętu, ewentualnie rozjaśnienie pewnych kwestii osobom szukającym czegoś dla siebie, przy czym całkiem możliwe, iż jakieś aspekty podjętych tematów pominąłem. :-) Dlatego też będę wdzięczny za przysyłanie uwag i spostrzeżeń na podany niżej adres. Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2005-2007 Piotr Gogolewski
<docent [małpka] panoramix.net.pl> |