Sprzęt turystyczny - palniki

Zawartość tej strony:

Na innych stronach:


Palniki benzynowe i wielopaliwowe

Moje pierwsze doświadczenia z gotowaniem w warunkach biwakowych polegały na wykorzystaniu zwykłego ogniska (czyt. zazwyczaj dość nieregularnego, niezbyt dobrego do tego celu, aczkolwiek mającego chyba najwięcej uroku), nad którym przy użyciu stalowej linki zawieszałem "kociołek". Był on wykonany domowym sumptem z dużej puszki po brzoskwiniach (z racji niesamowitego pokrywania sadzą szkoda było używać aluminiowych naczyń turystycznych :-) ) do której poprzez małe otwory przymocowana została stalowa linka. Była to z pewnością dość szybka metoda która jednak w przypadku chęci uzyskania czegoś innego niż tylko kipiący wrzątek bądź przypalenizna wymagała nieco zabawy.

Później przyszła kolej na maszynkę benzynową Szmiel 2 i ceremoniał "połykaczy ognia" ;-) przy rozpalaniu (z całą świadomością, iż tworzy się coś w rodzaju małego ogniska na pojemniku z około 1 dm3 benzyny!). Miało to również specyficzny urok, jednak zdecydowanie innego rodzaju niż w przypadku ogniska. Podobno Ogoniok był nieco lepszy. Możliwość regulacji płomienia była niczego sobie ale jak się później okazało, zamiast maszynki ważącej luzem prawie 1 kg wolałbym coś, co w ramach tej masy zawierałoby także porcję paliwa, zważywszy, że ilość bagażu jaką można ze sobą nosić w plecaku czy wozić na rowerze nie jest nieskończona.

Szukając w sklepach stosowego zastępcy trafiłem na zdecydowanie za drogą (ale i tak ówcześnie kosztującą 1/2 tego co Primus Multifuel) MSR Whisperlite Internationale 600, przy czym trzeba dodać, że zwykły model Whisperlite jest tańszy ale przystosowany wyłącznie do czystej benzyny, podczas gdy wersję Internationale można opalać np. naftą.

Tutaj należą się dwa słowa dlaczego zdecydowałem się pozostać przy palniku na paliwa ciekłe a nie gaz:

  1. Paliwo jest łatwo dostępne (istotne w odludnych regionach - przecież nie będziemy targali ze sobą puszek z gazem na półtora miesiaca, gdyż takowe bywają dostępne tylko w większych miastach, a tym bardziej ciężkich butli wielokrotnego użytku) oraz...
  2. ... diabelnie tanie. Przykładowa cena (marzec 2005) benzyny ekstrakcyjnej to 6,32 zł/kg (4,8 zł/1 l), gazu w nakręcanych puszkach 57,78 zł/kg (26 zł/450 g) - różnicę tą jeszcze ładniej widać np. w Skandynawii.
  3. Możemy zabrać dokładnie tyle paliwa, ile potrzebujemy, oraz łatwo stwierdzić pozostałą zawartość.
  4. Nie wozimy pojemników pod ciśnieniem (temperatura osiągana przez typowe czarne sakwy rowerowe pozostawione na słońcu w upalny dzień daje nieco do myślenia, zważywszy, iż puszki należy przechowywać w temp. niższej od 50oC) oraz nie zastanawiamy się co zrobić na szlaku ze zużytymi (butelki na benzynę zachowujemy do ponownego napełnienia).
  5. W typowej puszce z gazem masa pojemnika stanowi 34,5 do 54% masy całkowitej i nie możemy jej zmniejszyć pakując zapas gazu w lżejsze pojemniki. W przypadku roboczej butelki z benzyną "martwa" masa to 22,9 do 26,9%, a zapas możemy przechowywać w plastikowych (aczkolwiek sztywnych i całkiem trwałych) butelkach, w których opakowanie stanowi raptem 8,15% (patrz tabelka poniżej).
  6. Nakręcane palniki gazowe czasem nie odblokowują zaworu puszki (źródło w Usenecie); gwint jest standardowy ale co z tego, skoro nie każda kombinacja palnik-puszka działa? :-)
  7. Palniki na paliwa ciekłe dużo lepiej radzą sobie przy silnym wietrze ze względu na możliwość stosowania pełnej osłony (samoprężne, ze zintegrowanym zbiornikiem są tu wyjątkiem). W palnikach gazowych nakładanych na puszkę (taką konstrukcję ma większość) zastosowanie jakiejkolwiek skutecznej osłony powoduje niebezpieczeństwo przegrzania puszki z paliwem. Inną wadą takiej konstrukcji, zależną od średnicy i wysokości używanej puszki z gazem, jest mała stabilność.
  8. Płomień nie jest uzależniony od temperatury i stopnia napełnienia pojemnika z paliwem (puszki z gazem nie da się dopompować) = szybkie gotowanie w każdych warunkach.
  9. Łatwiej samemu zamarznąć, niż doczekać się unieruchomienia palnika wskutek zimna. Owszem, z wysokowrzącymi frakcjami nafty czy paliwem dieslowskim mogą być problemy przy solidniejszym mrozie, uszczelki stają się nieco sztywne, wskutek czego trzeba uważać na możliwość wycieku ale nikt nie będzie wam sugerował włożenia pojemnika z paliwem do śpiwora (brrr!) albo nasikania na niego (źródło: instrukcja obsługi palnika Primus Multifuel), jak to ma miejsce przy puszkach z gazem! :-)
pojemnik na paliwomasa, g1) zawartość, g2)masa pojemnika, %
aluminiowy Optimus 0,6 l12040322,9
aluminiowy MSR 0,66 l16544826,9
plastikowy Anser 0,5 l32,843)370 8,15
puszka z gazemróżnaróżna34,5 - 544)

1) +/-5 g; 2) dane dla benzyny ekstrakcyjnej (d=0,76 g/cm3) i sugerowanego przez producenta maks. napełnienia; 3) +/-0,005 g; 4) źródło: http://zenstoves.net/Canister.htm (Coleman PowerMax jest systemem dostarczającym paliwo w postaci ciekłej, posiada inną końcówkę zaworu przy puszkach i nie nadaje się do większości turystycznych palników gazowych)

Oczywiście są i wady:

  1. Palnik na paliwo ciekłe trzeba wstępnie pogrzać, tj. rozpalić ("odkręć, zakreć, zapal, poczekaj, znowu odkręć i gotuj"), co zajmuje circa 20-60s w zależności od modelu, na mrozie nieco dłużej (ale niekoniecznie zużywa jakąś zauważalną ilość paliwa).
  2. Raczej nie należy gotować w namiocie (a napewno nie rozpalać palnika), a na czym innym niż benzyna ekstrakcyjna bądź czysta nafta wręcz jest niebezpiecznie; wdychanie produktów spalania może powodować problemy zdrowotne. Tutaj trzeba dodać, iż gaz również ma specyficzny zapach (gdy jest kiepsko oczyszczony) i nie zawsze spala się czysto, a palniki gazowe nie są jakoś szczególnie bardziej bezpieczne - namiot z tworzywa sztucznego płonie kilkanaście sekund, więc ryzyko spędzenia pod chmurką kojelnego noclegu zawsze występuje.
  3. Regulacja płomienia w prostszych modelach pozostawia trochę do życzenia, chociaż z tego co mi wiadomo w gazowych jest podobna tendencja, ale nie w takim stopniu. Niektóre mają dosłownie 2 ustawienia: odrzutowiec na dopalaczach i wyłączony (np. MSR XGK).
  4. Masa: przy krótkich wypadach suma masy palnik + zapas paliwa będzie zazwyczaj wyższa dla benzynowych/wielopaliwowych. Na dłuższą metę (od ok. 2 tyg. - w zależności od porównywanych palników i pory roku) palnik gazowy będzie cięższy ze względu na "martwą" masę puszek z gazem i brak możliwości zabrania dokładnie takiej ilości paliwa jaką potrzebujemy. W przypadku uzupełniania paliwa w trasie różnica wygląda tak:
    • 0,5 l benzyny ekstrakcyjnej (380 g) + plast. butelka daje 0,41 kg1,
    • puszka z gazem 450 g nakręcana = 0,6 kg,
    • puszka 220 g (zdecydowanie mniej ekonomiczna od poprzedniej) = 0,35 kg
      (waży prawie tyle co butelka z benzyną, a zawiera o 50% mniej paliwa).
  5. Cena - dobra kuchenka na paliwa płynne jest 2-4 krotnie droższa (350-650pln) od przyzwoitej lub dobrej gazowej (80-325pln). Z drugiej strony najtańszy palnik benzynowy można kupić w cenie ciężkiego stalowego palnika na gaz (ok. 30-40pln). W pierwszym przypadku różnica w cenie zwróci się po 2-5 latach.

1) - Ktoś mógłby zapytać tutaj: a co jeśli kupimy w benzynę w szklanej butelce? Przelewamy paliwo do poprzedniej (plastikowej), szklanej mówimy "do zobaczenia" po czym ląduje w pojemniku na surowce wtórne (ostatnimi czasy widać takowe nawet w metropoliach w rodzaju Huwnik czy Uścia Gorlickiego).

W powyższych punktach przez paliwa płynne rozumiem benzynę, naftę i podobne oraz biorę pod uwagę palniki do nich dedykowane. Palniki przeznaczone wyłącznie do alkoholi, nie używające paliwa podanego pod ciśnieniem (najbardziej znanymi przykładami są Trangia oraz ultralekka zrób-to-sam Pepsi stove), mają zupełnie inne cechy i nie będą tu opisywane. Ich popularność na terenie Skandynawii jest tak duża, iż w wielu miejscach można nabyć specjalne paliwo (mieszaninę etanolu/metanolu i dodatków) zmniejszające problem okopcenia naczyń.

Dla porównania niektóre właściwości substancji używanych jako paliwa w kuchenkach turystycznych:

paliwowartość opałowa,
MJ/kg1)
gęstość
g/cm3, 15oC
temp. topnienia,
oC
temp. wrzenia,
oC
temp. zapłonu,
oC
granice wybuchowości,
% obj. (powietrze)
benzyna ekstrakcyjna
(PN-56C-96022)2)
 0,76ok. -9580-100 (92% produktu) ok. -6 
benzyny ekstrakcyjne  0,628-0,735 30-170 < 0 
benzyny lakowe  0,740-0,815 130-220 25-65 
benzyny silnikowe 43,83)0,675-0,760
(20oC)
 40-210  1,3-7,1
nafta 43,30,78-0,81 150-320 60-95 
olej napędowy (diesel) 42,54)0,820-0,845 250-380 > 62 
rzepakowe
(biodiesel)
37,270,88   168 
lotnicze (siln. tłokowe),
AV-GAS, np. 100 LL
43,7 <= -60100-250   
lotnicze (siln. turbinowe),
np. Jet A-1
44,6 <= -47170-270 38 
propan 46,30,495 (c)-187-42,2 -104,52,1-9,5
izobutan  0,604 (-20oC)-159-12 -831,8-8,4
n-butan 45,60,564 (c)
0,622 (-20oC)
-138-0,5 -601,8-8,4
metanol 19,670,793 (20oC)-9764,5 115,5-31
etanol 27,20,789 (20oC)-11578,3 18,33,5-15
 
 wielopaliwowe (multifuel)    gazowe    alkoholowe (np. Trangia)   c - w stanie ciekłym (skroplony)

Dane pochodzą z różnych źródeł stąd możliwe są pewne nieścisłości. Dodatkowo parametry paliw różnią się w zależności od pochodzenia (PDF, str. 46/126).

1) - dolna wartość opałowa (net caloric value). Na niektórych stronach omawiających kwestię palników (np. aus.bushwalking FAQ) autorzy zdają się porównywać wartości górne, a przecież przy gotowaniu nie odzyskujemy ciepła z pary wodnej powstałej przy spalaniu!
2) - materiały informacyjne FFiL Śnieżka S.A.
3) - wg. innego źródła 43,5-44,4MJ/kg
4) - wg. innego źródła 42,2-43,5MJ/kg

Jak widać z tabelki, częściowo zużyta puszka (kartridż, ekhym, cartridge dla uważających się za gęsi ;->) z gazem nieco poniżej 0oC (typowa mieszanka zawiera 60-70% n-butanu) może się nadawać do... palnika benzynowego, ponieważ zawartość przy ciśnieniu atmosferycznym pozostanie płynna. Co prawda dodatek izobutanu poprawia trochę użyteczny zakres temperatur, ale ciągle przy mrozie będą problemy.

Z benzyny ekstrakcyjnej III, czyli frakcji o najwyższej spośród benzyn ekstrakcyjnych temperaturze wrzenia (a, co za tym idzie, również krzepnięcia) po kilkunastu godzinach w temp. ok. -35oC wytrąciły się raptem pojedyńcze kryształki do ok. 0,5 mm wielkości, w ilości która nie byłaby wstanie przytkać filtra, czy to w pompce MSR czy też Optimusa. Siedem stopni niżej nawet czysty propan, którym napełniane są niektóre "zimowe" puszki (notabene ciężkie, o grubych ściankach), nie umożliwiłby pracy palnika gazowego. Trzeba tu dodać iż bardzo niskie ciśnienie par w puszce przy temperaturze tego rzędu spowodowałoby iż gotowanie, nawet jeśli byłoby możliwe, trwałoby tzw. wieczność. :-)

Jeśli jesteśmy zmuszeni korzystać z benyzny silnikowej, należy wybierać tą o najniższej liczbie oktanowej (LO, octane rating, octane number), gdyż będzie zawierała mniej związków aromatycznych (przyspieszających niszczenie uszczelek) oraz dodatków antydetonacyjnych (które mogą pozostawiać osad w dyszy). Przy wyborze rozpuszczalnika jako paliwa należy omijać toluen, ksylen czy rozpuszczalnik nitro.

Nawiązując jeszcze do dostępności: na stronie International Fuel Names (dawna strona) można znaleźć listę nazw typowych paliw w kilkudziesięciu językach i sugestie gdzie zdobyć dane specyfiki.

Z racji tego, iż nie mam w zwyczaju wędrować po wysokich górach, kwestii zachowania przy zauważalnie zmniejszonej ilości tlenu (i niższym ciśnieniu) nie biorę pod uwagę (wg. opinii wielu doświadczonych użytkowników, również w takiej sytuacji gaz jest mniej wydajny).


O MSR Whisperlite Internationale słów parę, czyli dlaczego współczesne pompki w palnikach Moutain Safety(?!) Research to bubel, a i reszta nie budzi zachwytu

Może miałem pecha, może układ gwiazd nie ten, może to spisek masonerii zatrudnionej u dystrybutora, jednakże faktem pozostaje iż:

  1. W trzech kolejnych egzemplarzach zawór przy pompce, wykonanej z wyjątkiem trzech fragmentów z plastikowych części (na to nie wpadłby chyba żaden inny producent) był nieszczelny, tak iż w drugiej połowie wyjazdu (trwającego 35 dni) musiałem po prostu zdmuchiwać płomień z palnika - inaczej po zakręceniu zaworu można byłoby czekać do wyczerpania paliwa w butelce). Zawory dokręcane były zgodnie z instrukcją (i zdrowym rozsądkiem - nic na siłę). Późniejsze próby nieco mocniejszego dokręcenia też nie poskutkowały.
  2. Od butelki należało każdorazowo odkręcić pompkę, gdyż nawet po wyrównaniu ciśnienia z atmosferycznym podczas transportu pojawiał się wyciek.
  3. Mimo nabrania jako takiej wprawy (6 tyg. użytkowania łącznie) gotowanie na wolnym ogniu wymagało nieco zabawy (utrzymanie odpowiedniego ciśnienia, konieczność poczekania na reakcję po przekręceniu zaworu) - od sprzętu za tą cenę (circa 4-ro krotnie droższego od rosyjskich maszynek) oczekiwałem więcej.
  4. Złącze pompki z przewodem doprowadzającym paliwo wymagało częstego smarowania oliwą, bez tego uszczelka stawiała wyraźny opór przy łączeniu.
  5. Na zewnątrz czaszy palnika i nóżkach zbierała się sadza (mimo używania benzyny ekstrakcyjnej) którą za każdym razem musiałem zmywać z dłoni - a nie dało się inaczej, gdyż aby złożyć palnik należało "czule go wyściskać" ze względu na...
  6. ...ciężko składające się nóżki (i tu również nie była to kwestia jednego wadliwego ezemplarza).
  7. W porównaniu do produktów szwedzkich firm Primus czy Optimus wykonane z drutu podpórki do naczyń, będące w dolnej części jednocześnie nóżkami, są dość śliskie. Próbowaliście kiedyś makaronu z trawą? MSR daje wam ku temu okazję! ;->

Pozytywne strony Whisperlite:

  1. Niezła konstrukcja wiatrołapu (ekranu cieplnego)... tyle, że z kliku warstwow grubej folii aluminiowej można zrobić coś (zdj. poniżej), co lepiej dopasuje się kształtem do naczyń, będzie skuteczniej izolowało od otoczenia i przy okazji ważyło połowę tego co oryginał (jako dodatek zrobiłem daszek chroniący przed deszczem). Wady: pewnie mniejsza trwałość, choć oryginalna blaszka aluminiowa też raczej długo nie wytrzyma zginania i prostowania przy rozkładaniu (owijanie wokół butelki jest tu jakąś alternatywą).
     
[ palnik Whisperlite w osłonie wiatrołapu domowej roboty ]
  1. Tubka oleju minaralnego (skoro już trzeba ją co chwilę smarować, to przynajmniej jest czym)
  2. Torba na kuchenkę (czarna z czerwonym logiem MSR) - dość wytrzymała na przetarcie, łatwo zmieścić palnik wraz z osłoną termiczną
  3. Linka stalowa w przewodzie paliwowym (do czyszczenia). Nie miałem konieczności używania jej, ale wygląda na niezły pomysł.

Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż typ pompki do którego odnoszą się wyżej podane zarzuty jest wspólny dla wszystkich modeli palników wielopaliwowych i benzynowych firmy MSR z wyjątkiem DragonFly (choć tutaj też jest stosowana plastikowa pompka). Dla porównania: pompka Optimusa, Primusa, zwykła MSR - poprzednia wersja oraz MSR - obecna wersja (2004 r.). Zainteresowanych szczegółami odsyłam na stronę http://www.wendel.se/fritid/stove_pumps.htm (aktualnie nie działa, ale tutaj jest kopia), gdzie można znaleźć dość dokładne fotografie i opis przedstawiający różnice między pompkami MSR a Optimusa (pokazana tam pompka MSR jest poprzednią wersją, ale konstrukcja się jakoś szczególnie nie zmieniła).

Moje doświadczenia są o tyle inne w porównaniu do negatywnych opinii znajdowanych choćby na grupie dyskusyjnej aus.bushwalking (czy nawet polskojęzycznej pl.rec.gory), że żadna z pompek mi nie pękła (źródło w Usenecie). Jak widać ilość potencjalnych atrakcji które mogą nam zaserwować produkty MSR jest większa, niż można by się początkowo spodziewać.

Jednym słowem, w moim odczuciu badziewna masówka zyskała kolejny po chińszczyzna synonim: jankesczyzna. Ktoś na rec.backcountry nazwał pompki MSR "life threatening joke" - nie pozostaje nic innego jak przynać mu rację.

Jakieś alternatywy?

Jeśli trzymamy się palników z osobnym zbiornikiem na paliwo (zaletami tego rozwiązania są brak zagrożenia przegrzaniem zbiornika przez palnik oraz możliwość efektywniejszego wykorzystania paliwa poprzez użycie osłony), zostają nam do wyboru (modele podane pogrubioną czcionką są w miarę łatwo dostępne w Polsce, stan na grudzień 2004 r.):

  1. Primus Omnifuel
  2. Primus Multifuel
  3. Optimus Nova
  4. Karrimor/GoSystem Flexifuel
  5. Coleman Apex II

Omnifuel i Nova zdają się być bardzo podobne (zawór regulacyjny w tym samym miejscu, promieniście ułożone płaskowniki przewodzące ciepło od płomienia w dół), z tym, że ta pierwsza wymaga wymiany dyszy (są dołączone 3 różne) przy zmianie paliwa oraz umożliwia korzystanie z puszek z gazem. Nova jest lżejsza, mniejsza po złożeniu oraz podobno nieco bardziej wydajna (przy używaniu czystej benzyny). Multifuel ma rurkę doprowadzającą paliwo poprowadzoną ostrym łukiem przez obszar spalania oraz zawór przy pompce - podobnie jak MSR Whisperlite. Opinie spotykane na grupach dyskusyjnych potwierdzają tutaj to, czego możnaby się spodziewać po doświadczeniach z Whisperlite - miejsce zamontowania zaworu wpływa na możliwość dobrej regulacji, czyli gotowania na wolnym ogniu. Wszystkie trzy modele mogą spalać podobny zestaw paliw płynnych (różne gatunki benzyny i nafty, olej napędowy, paliwo rzepakowe). Różnica w cenie jest poniekąd proporcjonalna do możliwości: Primus Omnifuel: 669pln, Multifuel: 529pln, Optimus Nova: 599pln - grudzień 2004, przy czym ta ostatnia obejmuje butelkę 0,6 l na paliwo). Zdjęcia tych modeli (i kilku innych, m.in. Whisperlite) można zobaczyć na stronie http://www.wendel.se/fritid/tests.htm (aktualnie nie działa, ale tutaj jest kopia).

Swego czasu był na rynku dostępny chwalony przez wielu Sigg FireJet, niestety z tego co mi wiadomo firma zaprzestała produkcji. Oprócz tego chyba ciągle dostępny jest Karrimor Flexifuel, zauważalnie tańszy (ok. 400pln) od w/w szwedzkich palników ale nie mam pojęcia jak wygląda sprawa z wygodą jego użytkowania i niezawodnością. Na tej stronie można przeczytać opis i ocenę palnika Karrimor Flexifuel; zdjęcia: 1, 2, 3. Coleman Apex II zbiera pozytywne oceny wielu użytkowników, lecz jest dość ciężki (masa samego palnika to 524 g wg. producenta) i raczej nie do kupienia od ręki w kraju.

Od marca 2005 ma być dostępny kolejny wielopaliwowy palnik firmy Primus - Gravity MF (nieco podobny do MSR Simmerlite). Jeśli szukasz czegoś lekkiego, ale jednak z solidną pompką, to może być jakaś opcja. 341 g łącznie z pompką brzmi nieźle, pytanie brzmi tylko jak będzie zachowywał się na wietrze.

Dodane w listopadzie 2006: w chwili obecnej Gravity Primusa występuje już w 3 wersjach: MF (paliwa płynne i gaz), VF (tylko paliwa płynne, ciut lżejszy), EF (tylko gaz). Niestety nie miałem okazji by wypróbować ten palnik w praktyce. Nova w wersji 2006 (po zmianie właściciela Optimusa, ale ciągle w rękach Szwedów) różni się od wcześniejszej w zasadzie tylko malowaniem niektórych części palnika (wcześniej bez) oraz zmianą barwy plastikowej zaślepki złącza i butelki na zieloną. Świeżo wprowadzony model Optimus Nova+ ma regulator zaworu zintegrowany z wężykiem (stalowa linka w środku, poprowadzona od pokrętła do iglicy przy dyszy) - rozwiązanie zmniejszające ilość cześci wystających w momencie owinięcia palnika osłoną (1 zamiast dotychczasowych 2), choć pewnie przy okazji powodujące bardziej "miękką" pracę zaworu. Oby te zmiany nie wpłynęły zanadto na trwałość konstrukcji (trzeba tu przypomnieć, iż Nova jest na rynku raptem od ok. 6 lat, a poprzednie modele, np. Hiker czy Svea były wytwarzane bez szczególnych zmian przez długi okres i trzymały się dobrze po 25-30 latach użytkowania czy nawet więcej, rzecz jasna uwzględniając wymianę uszczelek).
Z tego co mi wiadomo kuchenka Karrimor Flexifuel jest teraz w miarę łatwo dostępna na polskim rynku (wątek z jej opisem).

Zobacz także: palnik wielopaliwowy Optimus Nova - dawniej część tej strony.


Uwagi

Zawartość powyższej strony stanowi jedynie moje subiektywne odczucie, nie mam powiązań z żadnym z wspomnianych producentów, ani nie byłem przezeń sponsorowany.

Stworzenie tych stron miało na celu podzielenie się wrażeniami z użytkowania sprzętu, ewentualnie rozjaśnienie pewnych kwestii osobom szukającym czegoś dla siebie, przy czym całkiem możliwe, iż jakieś aspekty podjętych tematów pominąłem. :-) Dlatego też będę wdzięczny za przysyłanie uwag i spostrzeżeń na podany niżej adres.

> > > powrót na stronę główną


Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2005-2007 Piotr Gogolewski <docent [małpka] panoramix.net.pl> [ sto pięćdziesiąt tysięcy? ]
Ostatnio zmodyfiowane: 20 lutego 2007 r.