Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     ZLOT MIŁOŚNIKÓW
     MONTY PYTHONA
PIERWSZY NIEOFICJALNY OGÓLNOPOLSKI OGÓLNODOSTĘPNY ZLOT MIŁOŚNIKÓW MONTY PYTHONA
11 - 14 lipca 2002 roku Gliśno Wielkie "Przystanek Alaska"
Wejdź na Modrzew

ZLOTOWE MENU

Relacja by Irek
Relacja by Dawid
Fotogaleria
Lista zlotowa




RELACJA ZE ZLOTU "BIS" CZYLI PRZEMYŚLENIA DAWIDA

Po pierwsze...
   Najbardziej Monty Pythonowym manewrem, który wykonałem w związku z odbytym (?) już zlotem, było to, że sprawiłem swym postępowaniem, że prawie nikt mnie chyba nie kojarzy, a już na pewno nie podejrzewa o współorganizowanie, czy nie-daj-boże "wymyślenie" zlotu w takim właśnie miejscu jak Przystanek Alaska (i zgwałcenie Irka w celu doprowadzenia niniejszego zlotu do skutku).

MOJA WINA, moja wina, moje, kurde, wszystkie wina!
   A czemuż to ? - prawda jest taka, iż z ręką na sercu liczyłem (podobnie jak Irek zresztą), że Zlot składał się będzie przede wszystkim ze mnie i Irka, a pozatym "może ktoś jeszcze wpadnie". A w związku z tym, że do patronowania zatrudniłem "Eurostudenta" i wiedziałem, że na zlocie pojawi się prasa - napierałem coby impreza odbyła się wtedy, gdy na "Przystanku" obecne będzie trochę "statystów" w postaci żołnierzy obecnych na moim obozie "ADAPCIAK" (to gwardia tych ludków, która miała maski, bębniła i siedziała na Alasce jeszcze przez 2 tygodnie).

BABCIU - i po co to wszystko???
   Jak widać Wy nie zawiedliście. Ja natomiast - w pełnym i należnym poczuciu winy nie mogąc się rozczworzyć, przyznaję iż nie byłem na dobre ani na Zlocie, ani na Adapciaku, ani co gorsza nad Jeziorem. Jedno co mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie, to to - iż co prawda zostawiłem Irka z całą robotą (końkursy, puszczanie filmów, rejestracja itepe) - ale za to "moi ludzie" stworzyli niesłychanie fajne maski rycerzy, którzy mówią "NI" (nie mylić z NU), stworzyli prawdziwego dupnego HABRA (teń kuń ze słomy, który wyleciał z wieży w Piasznie) a ponadto bębnili nam do rytmu atako - postępowego. Sam natomiast zebrałem grzyby, które latały na wasze głowy. Niech to będzie moim usprawiedliwieniem...

Nauka nie poszła w las...
   Generalnie - jestem bogatszy o doświadczenie, które streszczę w kilku podpunktach (aby porządek należyty wszelkim podsumowaniom został zachowany, a czytelnik niniejszą relację czytający - miał przed oczami obraz jasny i wyrazisty):

1 - W przyszłym roku na zlot (tak, tak - obiecujemy, że się odbędzie) rezerwujemy "Przystanek Alaska" dla siebie i tylko dla siebie. Żadnych obcych, żadnych spoza układu, żadnych gości, żadnych, których nazwiska zaczynają się na "Z" lub "Ę", żadnych potomków Żydów, Rzymian i cyklistów z czternastego pokolenia po Abrahamie (ups...).
Sprawa ta została już załatwiona z gospodarzami rancha, którzy co więcej - zamierzają aktywniej włączyć się w organizację zlotu, pragnąc osiągnąć tym samym status "współorganizatora" (o szczegółach tego układu będzie jeszcze mowa w dalszej części podsumowania tej relacji).

2 - W przyszłym roku zlotu nie będzie
3 - W przyszłym roku nie będzie zlotu - będzie natomiast "zlot wydłużony" - taki coby zdążyć puścić (i obejrzeć) wszystko co z MPFL związane, a przy okazji mieć czas na spanie, piwo, jezioro, przebieranie się w damskie łaszki, wędrówki po okolicy, zawieranie bliższych znajomości, leżenie bykiem, rąbanie drewna, jedzenie kotletów, tańcowanie itp.

Jednym słowem impreza będzie trwała tydzień (z limitowaną możliwością zostania o jeden dzień dłużej - w uzasadnionych i udokumentowanych przypadkach)
Kwestia nazewnictwa naszego "meetingu" zostaje sprawą otwartą. Nazwami na razie kandydującymi są:

* "Monty Python Summer Camp",
* Pierwszy półoficjalny festiwal twórczości MPFC,
* Drugie prawie oficjalne spotkanie fanów i fanatyków związanych w nie do końca bezpośredni sposób z MPFC,
* Tydzień (piwkowania) z Monty Pythonem w tle,
* I wiele innych, na propozycje oczekujemy.

4 - jak pisało na wstępie - jakaś forma zlotu się odbędzie. Wstępnie zapowiadamy datę podobną do tegorocznej. Ze swej strony zapowiadam, że jako w organizację zlotu udało mi się wciągnąć Jacka - w przyszłym roku oglądać będziemy wsio na RZYTNIKU. Reszta się jeszcze okaże.

Acha - w związku z pojawiającymi się plotkami, jakoby zlot miał się przekształcić w imprezę masową - plotki te dementuję, informując jednocześnie, że festiwal będzie imprezą, na którą wjazd będzie ściśle limitowany (konkursy, przebicia finansowe, łapówki, dowody wdzięczności). Zatem jeśli byliście w tym roku - czujcie się osobnikami wybranymi, dostrzeżonymi i zapamiętanymi. Wszystko co zrobicie może być wykorzystane tylko na waszą korzyść.

ZAKOŃCZENIE OFICJALNE
Dzięki za wszystko.
Dzięki za przybycie zwłaszcza.
Dziękuję także tym wszystkim, którym dziękował Irek
( w miejsce podziękowań dla mnie wstawiam jeszcze gorętsze podziękowania dla Irka - za zaryzykowanie i zaufanie mi w wyborze miejsca zlotu, za mrożącą w żyłach opowieść o Policji i świetne towarzystwo w sobotni wieczór przy ognisku)

Komunikat 1,5
Jeśli kogoś odwiedza jeszcze uczelnia to relacji ze zlotu mojego pióra można będzie szukać (na 90%) w którymś z nowoakademickorocznych EUROSTUDENTÓW
(to takie pisemko rozdawane na uczelniach za friko).

Komunikat 2,5
Kocięta żyją i mają już nowych właścicieli. Biorąc pod uwagę, że pozostałe 2 kotki nazywają się KUNG i FU, to chyba my trafiliśmy lepiej... Podziękowania od przyszłych właścicieli przyjmujemy z nieukrywana satysfakcją ;-)


Komunikat 0,5
Podsyłam trochę fotek. A tak na wszelki wypadek to podsyłam fotkę własną
- cobyście mnie pamiętali za rok.
(To ten przystojniaczek po lewej u góry - przyp. I.Siwek)

Komunikat 2 i jedna czwarta
IREK SIWEK SPOŻYWA POSIŁKI JEDEN RAZ DZIENNIE.
JAK SAM PRZYZNAJE - ZUPEŁNIE JAK PIES.
Czyż to nie powinna być znacząca kandydatura do konkursu na spore przegięcie pały?

do góry

  © 2002 Ireneusz Siwek

Strona główna Napisz do mnie Księga gości