Kliknij na odpowiednią komórkę, a na pewno gdzieś trafisz!
16 sierpnia 2007 roku
Dzień ciszy przedwyborczej rozpoczął się przygotowaniem do ogniska przedwyborczego, na którym miano upiec i skonsumować kiełbasę wyborczą. Przygotowania polegały głównie na poszukiwaniu alternatywnego miejsca do zorganizowania ogniska, ponieważ tego dnia niebo nie szczędziło nam łez, czyli mówiąc prościej - padał deszcz. W godzinach około wieczornych aura zlitowała się nad zlotowiczami i dzięki temu mogliśmy, nie bez kłopotów, rozpalić ognisko i rozkoszować się jego ciepłem. Ponadto spożyto znaczną ilość kiełbasy, którą uprzednio poddano obróbce termicznej.
Kiedy głód został pokonany i zrobiło się błogo, rozpoczęto dyskusję, nieodłączny element każdego zlotu. Trudno powiedzieć jaki był temat przewodni, gdyż prawie każda wypowiedź była okraszona cytatami z Monty Pythona oraz innych, okołopythonowych filmów. Na spoczynek udaliśmy się następnego dnia, aby po krótkim, acz ożywczym, śnie kontynuować pythoniarskie zmagania.
Już w południe rozpoczęto przygotowania do finału zlotu. Przygotowano przepiękną urnę wyborczą w przepięknym kolorze różowym oraz karteczki wyborcze, na których umieszczono wszystkie partie.
Z przyczyn od nas niezależnych musieliśmy odstąpić od sobotniego obiadu i zorganizować kolejną "Ostatnią Wieczerzę", która stała się kulminacją wyborczą.
Na głównym stole umieszczono urnę, która pośród jadła, przygotowanego przez naszego stałego zlotokucharza - Dawida "Tahira", prezentowała się imponująco. Jedząc, pijąc, lulki paląc, bez tańców, hulanek i swawoli zlotowicze zawzięcie kreślili karteczki wyborcze, uprzednio wnikliwie analizując ich treść.
Kiedy ostatni wyborca upuścił karteczkę wyborczą do urny, zebrała się komisja, która rozpoczęła liczenie głosów. Po półgodzinnej pracy ogłoszono oficjalne wyniki.
Komunikat Alaskańskiej Komisji Wyborczej
W dniu 17 sierpnia 2007 roku Alaskańska Komisja Wyborcza, w składzie Irek, Witek i Paweł, dokonała komisyjnego otwarcia urny wyborczej, z której wydobyto wszystkie karteczki wyborcze oraz inne przedmioty różnego pochodzenia i przeznaczenia użytkowego.
Po przeliczeniu i dokonaniu pełnej oceny karteczek wyborczych, komisja ogłasza:
Oddano 58 (pięćdziesiąt osiem) głosów.
Ważnych 45 (czterdzieści pięć) głosów.
Nieważnych 13 (trzynaście) głosów.
Głosy oddane na poszczególne partie:
Violence and Sex - 15
Self-defence - 0
Pink Orchid - 4
Always Look On The Left Side of Death - 3
Lazy Party of Robbers - 0
Our Green Clover - 4
National Bocialist - 3
Wood Party - 11
Dumplings With Cottage Cheese - 5
Biorąc powyższe pod uwagę, stwierdza się, że do Głównej Alaskańskiej Rady Narodowej (ewentualnych) Kolaborantów nie weszła partia oznaczona nr 1 - Violence and Sex.
Podpisano:
Irek, Paweł, Witold.
Czy wynik zaskoczył wyborców? Raczej, nie.
Czy generalna zasada wyborów zaskoczył wyborców? Zdecydowanie tak!
Kolejny raz udało się zaskoczyć wyborców, którzy po oddaniu swoich głosów i ogłoszeniu wyników, ponownie zostali zapoznani punktem regulaminu, czyli "Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zmian zasad głosowania". Dzięki temu zapisowi zmieniono lekko regulamin i orzeczono, że wyborcy głosowali na partię, która jako jedyna nie wejdzie do GARN(e)K-a.
Wyniki przyjęto z tradycyjnym, pythoniarskim zrozumieniem.
W sposób super ściśle tajny (top secret) ogłoszono wyniki konkursu na "Nocne czuwanie z Monty Pythonem". Bezapelacyjnym zwycięzcą został kolega Witek, który został uhonorowany stosownym dyplomem, w okresie późniejszym ukradkiem prezentowanym zlotowiczom.
Nie odbyło się pierwsze i ostatnie posiedzenie Głównej Alaskańskiej Rady Narodowej (ewentualnych) Kolaborantów, ponieważ przez cały zlot obradowała intensywnie. Cały czas tworzyli ją zlotowicze, którzy swym aktywnym udziałem zagwarantowali jej ciągłe funkcjonowanie.
GARN(e)K, twór absurdalny i irracjonalny, pozwolił nam normalnie funkcjonować i wyrwać się ze świata rzeczywistego, który to świat zdominowany przez politykę i ekonomię, w swej powadze, jest o wiele bardziej absurdalny i bezwzględny.
Niestety, wszystko się kiedyś kończy. Ten zlot również przeszedł do historii. Sobotnie przed i popołudnie było trudnym okresem. Okresem pożegnań i planów na przyszłość. Ludzie pomieszali się ze zwierzętami, zwierzęta z ludźmi, potwierdzając swą pokojową koegzystencję.